Kto do mnie zagląda?

niedziela, września 25, 2011

Denko: Odcinek 3: sierpień 2011

Dzisiaj mam dla Was kolejny bardzo spóźniony post. Kolejne będą zakupowe, dzisiaj ładuje baterie w aparacie i będę przygotowywać następne zdjęcia więc możecie się spodziewać, że jak tylko znajdę czas kolejne notki będą się pojawiać ;-)

Sierpniowe denko to cztery produkty:

1. Pierwszą rzeczą jest zmywacz do paznokci firmy AVON. Jest to mój ulubiony zmywacz, niestety przez wakacje nie miałam dostępu do AVON'u więc nie mogłam się zaopatrzyć i byłam skazana na inne ale na szczęście już do mnie leci ;-) Lubię go i polecam bo nie śmierdzi jakoś wybitnie, świetnie radzi sobie ze zmywaniem i jest wydajny. Butelka 150 ml kosztuje chyba około 12 zł ale naprawdę jest warty tego. Polecam wypróbować bo ja naprawdę nie mogę patrzeć na inne zmywacze...

2. Krem NIVEA SOFT. Używam go często jako balsam na całe ciało, świetnie nawilża, szybko się wchłania,  ładnie pachnie, nie mam mu nic do zarzucenia. Zawsze jest u mnie w domu i używa go cała rodzina. Zawiera olejek jojoba i witaminę E ale także alkohol niestety.

3. Kolejna rzecz to żel do mycia twarzy NIVEA dla cery tłustej i mieszanej. Zawiera ekstrakt z trawy cytrynowej i ryżu. Nie kupię go już więcej bo nie miałam po jego użyciu wrażenia, że moja cera jest czysta. Ma konsystencję żelu i zawiera drobinki, których wogóle nie czuć na twarzy. Myjąc nim twarz czułam, że produkt jakby ślizgał się po skórze, wogóle się nie pieni. Nie wiem, mi się nie spodobał.

4. I ostatnia rzecz to antytrądzikowy krem tonujący firmy ZIAJA z serii NUNO, odcień naturalny 01 przeznaczony dla cery zanieczyszczonej. Z początku bardzo go lubiłam i kupiłam nawet drugie opakowanie ale potem jakoś przestał się spisywać (chyba od początku wakacji, może przez upały) i zaczęłam używać czegoś innego. No narazie to opakowanie skończyłam, drugie rozpoczęte leży, może przyjdzie jego czas.

Na dzisiaj to wszystko, pozdrawiam i życzę udanej niedzieli ;-) ;*

sobota, września 17, 2011

Ulubieńcy odcinek 1: Wakacje 2011

Cześć wszystkim! ;-) Co u Was? Jak zaczęłyście nowy rok szkolny? U mnie bardzo ciężko. Od samego początku dowalają nam jak tylko mogą. Ale cóż uczyć się trzeba... podobno.

Dzisiaj jest sobota, mam od rana chwilę czasu więc postanowiłam, że dodam kolejny post który już jakiś czas czeka na swoją kolej.
Jak widzicie jest to pierwszy post z nowej serii. Chcę zacząć dodawać posty o ULUBIEŃCACH ponieważ sama bardzo lubię oglądać takie filmiki, zawsze można zobaczyć co komu się spodobało. I mamy kolejną okazję do znalezienia produktu o którym jeszcze się wogóle nie słyszało.
Nie będę dodawać takich postów co miesiąc bo myślę, że to bezsensu. Co miesiąc przecież nie zmienia mi się totalnie zdanie o kosmetykach, poza tym co miesiąc też nie mam jakiegoś nowego produktu o którym mogę już powiedzieć, że jest moim ulubionym. Więc będę dodawać takie posty co jakiś czas, jak tylko znajdzie się coś nowego godnego miana ulubieńca.

Dzisiaj będzie sporo produktów bo jako że to jest mój pierwszy post tego typu chciałam Wam pokazać kosmetyki z każdej kategorii. Są to rzeczy na których absolutnie mogę polegać, które mnie nie zawiodły i nawet jak się spieszę, zawsze zdają egzamin. Są to kosmetyki, które z czystym sercem mogę polecić i do których bardzo często wracam (jeśli nie kupuję ich cały czas).

Możecie zauważyć, że sporo tego...
... więc już bez zbędnych wstępów ( i tak się już rozpisałam, ale musicie mi to wybaczyć, musiałam Wam przekazać na jakiej zasadzie ja będę pisać ulubieńców) ;-)

Pierwsze dwa produkty to szampon do włosów HERBAL ESSENCES i odżywka do włosów PANTENE.
szampon: ma wyzwalać blask, z ekstraktami z truskawki, herbaty i kwiatu pomarańczy. Nie chodzi mi tu szczególnie o ten zielony, chodzi mi ogólnie o tą serie. Wszystkie pięknie pachną i świetnie działają na moje włosy. Zawsze jak zamieniłam je na coś innego szybko tego żałowałam. Od zawsze używam tych szamponów i chyba już tak zostanie.

odżywka: intensywna regeneracja, dwufazowa odżywka w sprayu. Ma nadawać połysk i ułatwiać rozczesywanie. Używam już teraz drugiego opakowania, znalazła się w moich ulubieńcach głównie ze względu na zapach (pachnie pięknie, i zapach długo utrzymuje się na włosach) i to, że nie obciąża włosów. Co do odbudowy włosów, połysku i tych innych rzeczy nie jestem przekonana, ale używam jej codziennie i myślę, że tak zostanie.
MGIEŁKA DO CIAŁA firmy AVON i REXONA SEXY
mgiełka: wiem, że te produkty mają tylu zwolenników co przeciwników. Ja osobiście je lubię. Fajna sprawa do szkoły czy na wakacje żeby się odświeżyć. Na zdjęciu akurat zapach karmelizowane jabłko z orzechami. Uwielbiam ten zapach. Miałam jeszcze zapach granatu - też był świetny. Oczywiście znalazłam wśród nich także jeden bubel: zapach migdały i mleko. Moja mgiełka o tym zapachu strasznie śmierdzi alkoholem, ale to chyba ja dostałam jakąś uszkodzoną bo moja koleżanka też ją ma i jej pachnie świetnie.

dezodorant: o tej Rexonie pisałam Wam już chyba kilka razy. Zapach świetny, wydajna, cena świetna (w promocji w Rossmann'ie można ją dostać za niecałe 7zł). Kupuję ją odkąd pamiętam i nie zamienie na nic innego.
Kolejna rzecz to żel pod prysznic firmy ORIFLAME o zapachu mięty i maliny z serii NATURE SECRETS. Zapach na wakacje był cudowny. Do tego ma w sobie delikatne drobinki, które świetnie masują ciało. Wiem, że w katalogu jest jeszcze dostępny, nawet w większej wersji.
Jeśli chodzi o paznokcie ja bardzo lubię zmieniać kolory lakierów, często malować. Bardzo lubię kolorowe lakiery, intensywne, jaskrawe. W wakacje wiadomo zawsze ma się więcej czasu na tego typu rzeczy jak malowanie paznokci. Jednak jak chciałam żeby moje paznokcie wyglądały ładnie i chciałam zrobić to szybko to używałam najczęściej tych dwóch kolorów.
Od prawej:
- WIBO LOVELY, z serii COLOR MANIA nr 128. Uwielbiam te lakiery, wystarczą dwie warstwy i schną naprawdę momentalnie. Do tego zakochałam się w tym kolorku. Na zdjęciu nie widać ale jest to taki mleczny liliowy fiolet.
- WIBO LOVELY, tym razem z serii CRYSTAL STRENGHT. Numerka Wam niestety nie powiem bo mi się starł ;-( ale jest to bardzo jaskrawa limonkowa zieleń.
- I najbardziej na lewo możecie zobaczyć emulsję matowiącą PRO MAT TOP COAT firmy MANHATTAN. Świetna sprawa, jedna warstwa tego produktu nałożona na dowolny lakier i wykończenie lakieru zmienia się diametralnie. Efekt bardzo mi się podoba, można odmienić wygląd paznokci.

Dwie maseczki, które bardzo polubiłam. Zawsze je kupuję jak widzę, że są w jakiejś drogerii.
- DERMIKA LET"S DANCE FUNKY, maseczka do każdego typu cery nawilżająco-energetyzująca. Jest to maseczka czekoladowa z kakao. Pachnie jak czekolada, wygląda jak budyń czekoladowy. Za każdym razem jak jej używam chce ją zjeść ;-) Może nie ma jakiegoś spektakularnego działania ale po ciężkim dniu dla zwykłego relaksu spisuje się świetnie.
- BARWA SIARKOWA MOC, bardzo lubię produkty z tej serii. Po maseczce czuć wyraźne odświeżenie cery. Zawiera między innymi siarkę i glinkę wulkaniczną. Przeznaczona jest dla cery trądzikowej i tłustej.

I teraz zostały produkty typowo makijażowe...
 Używałam tych produktów codziennie we wakacje, niezmiennie. Nadal używam niektórych z nich i sprawdzają się naprawdę idealnie.
Nie używam fluidów bo tego nie potrzebuję. Teraz w rok szkolny używam kremu tonującego. w wakacje jednak to duo w zupełności mi wystarczało.
- Puder w kompakcie SYNERGEN, 02 BEIGE - niezmiennie jedyny puder jakiego używam. Zawsze mam jeden dodatkowy w zapasie. Jest tani, antybakteryjny, świetnie trzyma makijaż i nigdy mnie nie zawiódł. W sam raz na codzień, na wyjazd czy do torebki.
- A jako krem tonujący używałam tego ŻELU ROZŚWIETLAJĄCEGO PEACH ME PERFECT z ORIFLAME z serii VERY ME. Ja mam w kolorze LIGHT. Krycia raczej nie ma ale na wakacje był idealny. Świetnie pachnie brzoskwiniami i rozświetla cerę przez delikatne drobinki. Produkt jak najbardziej udany.

Mój makijaż oka na codzień w wakacje składał się z trzech produktów:
- oczywiście mascara - RIMMEL SEXY CURVES - na wakacje kupiłam sobie wodoodporną i muszę powiedzieć, że często byłam nad jeziorem, nic się nie rozmazywało ani nie osypywało.
- druga rzecz to czarna kredka z AVON'u SUPER SHOCK, mam w wersji koronkowej. Jest świetna naprawdę, miękka, nie rozmazuje się, nie schodzi, nie zbiera się w zmarszczkach. Ja najczęściej używałam jej na linię wodną i nadawała się jak najbardziej.
- i trzecia rzecz jest to cień w perełkach (zaraz zobaczycie zdjęcia) z ORIFLAME, GIORDANI GOLD, SILVER. Srebrny cień, cudownie rozświetlający. Używałam go żaby zaznaczyć wewnętrzny kącik oka i nadal tak robię prawie codziennie.



Dwa błyszczyki które sprawdzają się w każdej sytuacji, ładnie wyglądają i można je używać bez lusterka.
- ESSENCE XXXL NUDES nr 01 PURE BEAUTY - Świetnie pachnie, ma wygodny aplikator.
- MISS SPORTY 010 HOLLYWOOD BOULEVARD - zwykły bezbarwny błyszczyk, pasuje do wszystkiego, wygodny. Jest niestety cały poodzierany bo często lądował w mojej torebce.
I nareszcie ostatnia rzecz, odżywka do rzęs i brwi firmy PIERRE RENE. Używam jej codziennie przy makijażu do brwi, świetnie utrzymuje je na swoim miejscu, jest wydajna. Opakowanie jest straszne bo jak widzicie rączka odpadła praktycznie na samym początku. Mam ją już bardzo długo ale świetnie się spisuje.

To wszystko na dzisiaj, wiem, że post wyszedł strasznie długi ale przekazałam Wam to co chciałam.
Piszcie jeśli macie jakieś zdanie na temat wymienionych kosmetyków, chętnie poczytam ;-)

czwartek, września 15, 2011

Zakupy odcinek 13: 29.08.11

Kończył mi się szampon więc kupiłam sobie kolejny z HERBAL ESSENCES. Bardzo lubię te szampony, zawsze do nich wracam. Tym razem kupiłam nawilżający z ekstraktami z kokosa i orchidei. Pachnie cudownie. Kosztował 10,99 zł za butelkę 400 ml.
Kolejna rzecz to błyszczyk ESSENCE z serii STAY WITH ME. Według producenta ma to być supertrwały błyszczyk, ja jednak nie zauważam, żeby pobił inne w tym aspekcie. Ale bardzo ładnie pachnie, ma świetny aplikator, nie klei się jakoś wybitnie i kolor bardzo mi się podoba (02 my favourite milkshake). Kosztował 8,99 zł za 4 ml.
I ostatnie trzy rzeczy to lakiery firmy GOLDEN ROSE z kolekcji proteinowej. Uwielbiam te lakiery. Mają świetne kolory, są tanie i długo się utrzymują. (od lewej):
- 324, bardzo jaskrawy róż. Miałam go już na pazurkach i wygląda świetnie.
- 327, zieleń typu tego różu czyli mega jaskrawa.
- 312, tu wygląda na ciemny ale na paznokciach jest to bardzo ładna wiśnia z małą ilością brokatu.

środa, września 14, 2011

Zakupy odcinek 12: 23.08.11 Start Browar - Poznań

Dzisiaj mam troszkę czasu więc postanowiłam pokazać Wam coś zaległego. Jak widzicie w tytule, to bardzo zaległy post. Wszystko to co pokażę Wam w tym poście kupiłam w Rossmann'ie.
Pierwsza rzecz to morelowy peeling z firmy SORAYA z serii BEAUTY THERAPY. Jest to peeling dla cery tłustej i trądzikowej. Według producenta jest antybakteryjny, ma oczyszczać i wygładzać skórę, zmniejszać tendencję do powstawania wągrów i zaskórników, rozjaśniać przebarwienia. Należy go stosować 2-3 razy w tygodniu, masując na wilgotnej skórze twarzy, szyi i dekoltu około 3 minuty.
Używałam go już kilka razy (staram się mniej więcej 2 razy w tygodniu) i mogę Wam napisać, że dość ładnie pachnie, konsystencja jest kremowa. Ma w sobie bardzo dużo malutkich i ostrych drobinek, które wyraźnie czuć na skórze. Mam wrażenie, że dobrze złuszcza i pielęgnuje cerę. Wydaje mi się, że moja twarz jest w lepszej kondycji od jakiegoś czasu, ale nie mam pewności czego to zasługa. Być może właśnie tego peelingu. Także jestem całkowicie zadowolona, kosztował 9,49 zł. Ma pojemność 150 ml.
Drugą rzeczą jest bezacetonowy zmywacz do paznokci z firmy DELIA COSMETICS. Ma być nabłyszczający i zawiera ekstrakt ze słonecznika oraz witaminy A, E i F. Zmywacz jak zmywacz. Kupiłam go tylko dlatego, że potrzebowałam i szczerze mówiąc wzięłam pierwszy lepszy. Śmierdzi straszliwie. Buteleczka 100 ml, kosztował 4,29 zł.
Kolejna rzecz to mascara z firmy MISS SPORTY, STUDIO LASH INSTANT VOLUME. Słyszałam o niej same dobre opinie. Używam jej od dnia zakupu codziennie i jestem naprawde zadowolona. świetnie rozczesuje i pogrubia rzęsy. Kosztowała 14,99 zł. Kolor mam oczywiście 001 BLACK.
Kupiłam też tonik bo jak wiecie musiałam odstawić tamten NIVEA. Tym razem sprawdziłam produkt dokładnie przed zakupem. Tonik firmy BOURJOIS, witaminizowany, bez alkoholu. Nadaje się do wszystkich rodzajów skóry. Działa super i co najważniejsze nie pozostawia po sobie nieprzyjaciół. Kosztował 13,99 zł, 250 ml.
I ostatnia rzecz to lakier o którym już Wam wspominałam, że będzie mój czyli pękający lakier firmy WIBO. Kolor srebrny, nr 01. Jeszcze nie używałam, nie wiem jak będzie się spisywał. Kosztował 8,89 zł.

To wszystko z tego dnia ;-)
Pozdrawiam ;***

niedziela, września 11, 2011

Matura, usprawiedliwienie i reszta bzdur.

Wiem, wiem - dawno mnie nie było, ale proszę nie bijcie mnie za to ;-(
Jak wiecie rozpoczął się rok szkolny, dla mnie jest bardzo ważny ponieważ piszę w tym roku maturę. Lekcje, zadania domowe, fakultety. Pomału muszę się określić co zdaję, i robić coś dodatkowo na te przedmioty. Dodatkowo nauczyciele innych lub tych mniej ważnych przedmiotów wcale Nam nie pomagają, a wręcz przeciwnie - jeszcze nam dokładają.
Minął dopiero pierwszy tydzień, a ja już mam zapowiedziane kilka sprawdzianów, pracę klasową, lekturę i masę zadań domowych.
Dlatego napewno będę rzadziej bywać na blogu, co wcale nie oznacza, że nie szykuję nowych postów, nie kupuję nowych rzeczy i kosmetyków. Postanowiłam, że w miarę na bieżąco będę robić zdjęcia nowym rzeczom, a wrzucać na bloga będę co jakiś czas, jak tylko znajdę dłuższą chwilkę. Dlatego spodziewajcie się, że jednego dnia może się ukazać kilka postów.
Za chwilę napewno wrzucę jakiegoś z którym jestem dalekooo w tyle.
Dziękuję za wszystkie komentarze. Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie i zostaniecie ze mną.
Przy okazji wspomnę Wam, że mam ochotę straszną na zakupy, ponieważ w moim mieście otworzyli Douglas'a! Może uda mi się dorwać coś jutro, bo muszę kupić sobie parę ciuszków na chłodniejsze dni i całkiem możliwe, że tam zajrzę ;-) Oczywiście wszystko Wam pokaże, jak tylko znajdę czas.
Pozdrawiam ciepło ;***