Kto do mnie zagląda?

wtorek, lutego 28, 2012

NIEMIECKI - słówka.

Dzisiaj kolejna partia słówek z NIEMIECKIEGO.
Nie chcecie wiedzieć ile nauki jeszcze dzisiaj przede mną ;< muszę się zacząć przyzwyczajać, że spać chyba nie pójdę.

der Astronaut - astronauta
das Automobil - samochód, automobil
der Buchdruck - pismo drukowe
die Entdeckung - odkrycie
die Entwicklung - rozwój
der Erfinder - wynalazca
die Erfindung - wynalazek
das Ergebnis - wynik
die Expedition - wyprawa
das Experoment - ekspertment
die Forschung - badania naukowe
die Fortschritt - postęp
die Gluhbirne -  żarówka
das Jahrhundert - wiek, stulecie
die Menschheit - ludzkość
der Mond - księżyc
die Mondlandung - lądowanie na księżycu
die Olympiade - olimpiada
der Preis - nagroda
der Preistrager - zdobywca nagrody
die Preisverleihung - uroczystość wręczenia nagród
die Raumfahre - prom kosmiczny
die Schallplatte - płyta winylowa
der Sieger - zwycięzca
die Teilnahme - udział, współuczestnictwo
der Teilnehmer - uczestnik
das Weltall - wszechświat
der Weltraum - kosmos, przestrzeń kosmiczna
der Wettbewerb - konkurs, zawody
der Wissenschaftler - naukowiec
sich aufhalten - przebywać, zatrzymywać się
entdecken - odkrywać
erfinden - wynaleźć
erforschen - badać naukowo
erkennen - rozpoznawać
ermoglichen - umożliwiać
experimentieren - eksperymentować
faszieren, sich fur - fascynować się czymś
fordern - wspierać
forschen - badać naukowo
miterleben - przeżywać razem z kimś
teilnehmen an - brać udział w
veroffentlichen - publikować
ausserirdisch - pozaziemski
begeistert - oczarowany
beliebt - popularny, lubiany
empfehlenswert - godny polecenia
entscheidend - decydujący
klug - mądry
wichtig - ważny
wissenschaftlich - naukowy
ausserirdische Lebewesen suchen - szukać istot pozaziemskich
das Ereignis verfolgen - śledzić wydarzenie
die Moglichkeiten erkunden - badać, sondować, rozpoznawać możliwości
einen Traum erfullen - spełniać marzenie
Experimente/Forschungen durchfuhren - przeprowadzać eksperymenty/badania naukowe
live ubertragen - transmitować na żywo
mit dem Sonderpreis ausziechnen - wyróżniać nagrodę specialną
neue Rohstoffe gewinnen - pozyskiwać nowe surowce
Spass an Herausforderungen haben - cieszyć się z wyzwań, chętnie podejmować wyzwania
ums Leben kommen - tracić życie
Urkunden erhalten - otrzymywać dyplomy
Sachpreise erhalten - otrzymywać nagrody rzeczowe
Gelpreise erhalten - otrzymywać nagrody pieniężne
zum Mond fliegen - polecieć na księźyc
zum Patent anmelden - opatentować
zur Verfugung stellen - oddawać do dyspozycji

piątek, lutego 24, 2012

MAYBELLINE COLOSSAL VOLUM EXPRESS MASCARA

Cześć! Dzisiaj napiszę Wam kilka słów o maskarze MAYBELLINE , czyli osławionej wszędzie COLOSSAL VOLUM EXPRESS. Jakiś czas temu zużyłam maskarę i musiałam kupić sobie coś nowego. Postanowiłam poszukać w sieci czegoś, co będzie miało dobre opinie. O tej maskarze już od dawna słyszałam i czytałam same dobre słowa więc chyba następnego dnia poleciałam do ROSSMANN'a i ją kupiłam. Kosztowała 24,99zł, oczywiście w kolorze czarnym. 

Moje rzęsy są długie. Zależy mi na pogrubieniu i lekkim ich uniesieniu, no i na ciemnym czarnym kolorze.

Maskary tej używałam kilka dni. Nie wiem, może nie dałam jej wystarczająco dużo czasu żeby się przyzwyczaić ale oddałam ją mamie, która akurat też chciała sobie nową kupić. 
Na moich rzęsach było widać tylko troszkę koloru. Tak, jak maskara miała pogrubiać - niestety tego nie widziałam. Musiałam się nieźle namachać żeby w ogóle cokolwiek było na tych rzęsach. Do tego pełno grudek, sklejała mi rzęsy i za każdym razem ubrudziłam sobie nią powiekę. 
Chyba jednak nadmierne reklamy nie służą produktom ;-)
Do tego ma zwykłą szczoteczkę, czego nienawidzę (jak dla mnie na zdjęciach wygląda na gumową).



No cóż, cieszę się, że mojej mamie służy ale to chyba dlatego, że moja mama naprawdę mało wymaga od maskary. 

 Temu tuszowi mówię stanowcze NIE ;)

czwartek, lutego 23, 2012

22.02.2012

22 lutego
imieniny Małgorzaty, Marty








poniedziałek, lutego 20, 2012

Moja nowa miłość...

... to wszelkiego rodzaju balsamy, pomadki, błyszczyki, szminki, wazeliny itp. itd. do ust!

Sama nie wiem od czego się to zaczęło. Zawsze lubiłam mieć czymś usta posmarowane, pomalowane, cokolwiek, ale teraz nie mogę wprost przejść obok półki z produktami do ust żeby czegoś nie kupić. Powoli zaczyna mnie to martwić...

Dzisiaj pokażę Wam moje ostatnie trzy nabytki jeśli chodzi o usta.




Pierwszy z nich to pomadka firmy NIVEA z serii PURE&NATURAL. Jak wiadomo te pomadki zawsze są świetne. Super nawilża, przyjemnie, świeżo pachnie cytynowo-oliwkowo. Za 4,8g produktu musimy zapłacić w ROSSMANN'ie 6,99zł. 
Jeśli chodzi o pomadki NIVEA są chyba niezastąpione w nawilżeniu i wersjach zapachowych.










Druga rzecz to produkt, który od dawna chciałam kupić czyli po prostu CARMEX w wersji słoiczkowej. Pachnie jak to Carmex, świetnie nawilża. Bardzo wygodny jest słoiczek z dużym otwarciem, dzięki czemu łatwo można dostać się do produktu. Za 7,5g płacimy 8,99zł. 












Ostatni produkt to wazelina do ust firmy FLOSLEK. Nigdy wcześniej nie próbowałam nic z tej firmy. Wybór zapachów jest ogromy, ja skusiłam się na wersję czekoladową. Słoiczek jest bardzo wygodny, duże otwarcie, świetne nawilżenie, pachnie roztopioną czekoladą mmmm.... Ponadto producent zapewnia, że jest całkowicie pozbawiona parabenów, barwników. Kosztowała 6,99zł, w słoiczku mamy 15g. 










I co Wy na to?
Ja pomału zaczynam się martwić, że niedługo zabraknie mi na to wszystko miejsca w szufladzie....
Pozdrawiam :*

czwartek, lutego 16, 2012

Wszystko i nic.

Dzisiaj post o wszystkim i o niczym.
Nie mam na nic ochoty. Na myśl o tym ile muszę jeszcze zrobić do końca ferii, i w ogóle do matury mam ochotę zapaść się pod ziemię i już nie wychodzić.

Tłusty czwartek? 
Co o tym myślicie? Jak dla mnie jest to troszkę naciągane. Chwyt marketingowy i tyle. Pączki mamy dostępne cały rok, wszędzie, od koloru do wybory, a ja mam wrażenie jakby ludzi dzisiaj ostro rąbnęło. Oczywiście, można kupić, zjeść i być zadowolonym, ale kupować po 30,40,50 sztuk do domu gdzie mieszkają 3-4 osoby to chyba jednak lekka przesada. Piekarnie nie nadążają rozwozić, a ludzie tylko wciąż pytają o pączki. Nie macie wrażenia, że to tylko wyrzucanie pieniędzy i jedzenia w błoto? Można zjeść 2-3 pączki ale przecież nie zjemy 40 w ciągu dnia ;O
Masakra. Jasne, można się potem pochwalić, że zjadło się 10 pączków ale jaki w tym sens? Bynajmniej ja go nie widzę. 

Dobra, dla rozweselenia atmosfery pokażę Wam co mój luby dostał ode mnie 14-tego lutego. 



Taki tam zwykły album na zdjęcia. Wiem, że teraz mało kto zdjęcia wywołuje no bo i po co, skoro można je oglądać w aparacie albo komputerze.

My jednak kilka zdjęć  mamy już wywołanych i myślę, że oglądanie zdjęć, które trzyma się w ręce zawsze będzie milsze, przynajmniej ja tak myślę.
Więc wpadłam na pomysł z albumem. Teraz zawsze z jakiejś okazji będziemy wywoływać jedno, dwa zdjęcia i tam wkładać.

Album zmieści 200 zdjęć, a kosztował 26 zł.





























Kupiłam też w EMPIK'u podwójny breloczek do kluczy. Zawsze mi się to podobało ;-)
Ja mam przy swoich kluczach tą lewą część.

Kosztował 24,99zł.









Nic takiego jak widzicie. Zwykłe pierdołki. Ważna w tym dniu jest pamięć ;-)

Z kolei ja od mojego Walentego dostałam całą torbę słodyczy (które kocham) i piękną, ogromną czerwoną różę.

Co chcę Wam jeszcze pokazać?
W sobotę idę do mojej szwagierki na urodziny i długo myślałam co by jej tu kupić. Wpadłam na dość dobry pomysł, przynajmniej tak mi się wydaję. Otóż Kinga zawsze mówi, że chciałaby mieć biszkoptowego labradora, więc pomyślałam, że to marzenie można wykorzystać.




Z miłą chęcią kupiłabym jej prawdziwego, ale myślę, że jej mąż chyba by mnie zabił ;P

Chodziłam bardzo długo po moim mieście i szukałam figurki takiego właśnie psa i wyobraźcie sobie, że dosłownie nigdzie nie było ŻADNYCH psów, żenada. Zawsze wszędzie wszystkiego pełno, a jak już człowiek coś wymyśli to nic nie ma.
 No cóż, więc zmieniłam plany i zaczęłam szukać pluszaka. Też nie było łatwo szczerze mówiąc, ale w końcu dostałam takiego w SMYK'u (kto by w ogóle pomyślał??!).
Jak myślicie, fajny pomysł?


Do tego kokardka i już, malowany szczeniak ;-) Obydwoje powinni być zadowoleni.

Kosztował 29,99zł + 3zł za wstążkę.
















No to koniec na dzisiaj tego marudzenia. 
Chciałabym Wam jeszcze ogromnie podziękować, że coraz więcej tu Was, codziennie więcej i więcej odsłonięć mojego bloga, naprawdę mi miło ;-)

Aż trudno uwierzyć, że to już 80 post!

środa, lutego 15, 2012

Denko: Listopad, grudzień, styczeń...

Dawno nie robiłam tego typu postów więc troszkę mi się tutaj nazbierało...


Nie przedłużam bo kosmetyków jest "kilka", a jak zawsze chcę Wam coś o każdym napisać. 
















Oczywiście mój ukochany szampon do włosów HERBAL ESSENCES, tym razem zużyłam wersję nawilżającą z ekstraktami z orchidei i kokosa.












+ Duża butla 400ml starcza na bardzo długo. 
+ Świetnie się pieni.
+ Cudownie pachnie, zapach zostaje jakiś czas na włosach.
+ Łatwo się spłukuje.
+ Bardzo wydajny. 
+ Łatwo się go aplikuje.
+ Bardzo gęsty. 
+ Łatwo dostępny.

- Mały wybór zapachów (pamiętam jak kiedyś cała półka była zajęta tymi szamponami tyle było wersji, teraz są chyba tylko cztery)






O tym dezodorancie pisałam już tyle razy, że już nic więcej nie napiszę ;-)

Kupuję zawsze ten sam czyli REXONA SEXY.
Na razie nie zamierzam jej zamieniać.















Tonik bezalkoholowy BOURJOIS też już jest na moim blogu znany. 
Zdania o nim nie zmieniam.

+ Świetnie przemywa twarz.
+ Bardzo wydajny (250ml).
 + Nie śmierdzi
+ Nie zawiera alkoholu

Muszę Wam też napisać koniecznie, że jakiś czas temu zabrakło mi płynu do demakijażu i świetnie sobie poradził nawet ze zmyciem (tak z grubsza) maskary, kremu tonującego i pudru po całym dniu.
Oczywiście resztę zmyłam żelem do mycia twarzy ale generalnie sobie poradził.





Niestety teraz zużywam już chyba czwartą lub piątą butelkę i będę musiała na jakiś czas znaleźć coś innego (tak dla odmiany ;-))

Myślałam o tym toniku z Ziaji ogórkowym lub nagietkowym, jak myślicie?









SORAYA, żel do mycia twarzy z serii matującej. 
Miałam już okazję przetestować chyba trzy żele tej firmy: ten matujący, witaminowy i dotleniający, jeśli się nie mylę.
Z tych trzech muszę przyznać, że jest niestety najgorszy.

Zmywa z twarzy oczywiście brud po całym dniu, jakieś resztki makijażu i w ogóle ale mam wrażenie, że moja twarz jest ściągnięta, wysuszona i jakby zostawiał na niej warstwę CZEGOŚ.

Raczej nie kupię go ponownie. No, chyba, że będzie koniec świata i tylko on zostanie na półkach sklepowych :P

Tubka 180ml, całkiem wydajny.





Kolejny produkt firmy SORAYA
Teraz morelowy peeling antybakteryjny dla skóry tłustej i trądzikowej.

Ładnie pachnie. Jest bardzo gęsty. Składa się prawie cały z malutkich, bardzo ostrych drobinek. Na twarzy czuć je bardzo mocno i niektórym może to przeszkadzać.
Mi nie przeszkadza, bardzo ładnie usuwa martwy naskórek i twarz po nim aż czuć jak sama oddycha, jest gładka i miła w dotyku. 

Druga tubka u mnie już jest w użyciu.

150ml, starcza na długi czas ;-)









Kolejny produkt to dwufazowy płyn do demakijażu firmy GARNIER. Przeznaczony dla skóry wrażliwej, nie zawiera alkoholu, ma sobie radzić z makijażem wodoodpornym. 

Zmywa makijaż całkiem dobrze i rzeczywiście nie trzeba trzeć wacikiem oka żeby zmyć z niego wszystko. 
  
Jak na płyn dwufazowy jest całkiem wydajny, wystarczy kilka kropel na wacik. 

200 ml w butelce ;-)
















Kolejna butelka zmywacza z AVON'u.

Nic więcej nie piszę bo gości tutaj bardzo często.

Powiem Wam tylko, że jakiś czas używam zmywacza tego z LIDL'a i coś czuje, że AVON'owy może zostać przez niego wyparty - ale to dam Wam znać przy innej okazji ;-)












Kiedyś już Wam chyba pokazywałam ten malutki perfumik z BIEDRONKI. Wszystko się starło z buteleczki oczywiście ;/ ale stoją na półce z kosmetykami i akurat ten jest w pudełku z serduszkiem. Super pachnie, kosztuje około 5zł, mieści 15ml. Produkuje je firma BI-ES, czyli taka raczej znana firma tanich zapachów.
Tylko ten przypadł mi do gustu ale myślę, że warto sprawdzić przy okazji ;-)










Krem firmy ZIAJA, HERBIKA PLANT z białą herbatą dla cery tłustej i mieszanej.
Standardowo jak u ZIAJI: tani, świetnie nawilża, idealny pod makijaż, nie ściąga,   słoiczek 50ml.
Skończył mi się już jakiś czas temu i cały czas żałuję, że u mnie jest dostępny tylko w jednej drogerii do której niestety mi nie po drodze. Jak będę miała kiedyś chwilę to chyba zrobię sobie zapas :D






Maskara RIMMEL. Opakowanie jak widzicie na zdjęciu doszczętnie zmasakrowane. Skończyła mi się dość dawno. Pamiętam, że długo nie mogłam się do niej przyzwyczaić ale później byłam całkiem zadowolona. Ładnie rozdzielała i nie sklejała rzęs.
Teraz jakoś nie mogę znaleźć żadnej fajnej maskary. Zależy mi za czerni, pogrubieniu i podkręceniu - polecicie coś?



























Róż do policzków firmy ASTOR. Troszkę jeszcze zostało ale już nie da się tego używać. Bardzo fajny kolor, wydajny i długo trzyma się na policzkach. Ten był w kolorze 005 JUICY PEACH, czyli takim bardziej brzoskwiniowym.












Druga zużyta buteleczka top coat'u z INGLOT'a. Nie kupię go już więcej ponieważ nie robił nic nadzwyczajnego. Miał wzmacniać paznokcie, powodować żeby się nie rozdwajały i nie łamały. Moje się jakoś masakrycznie nie łamią, tylko czasem lekko rozdwajają przy końcach. Nie zauważyłam żadnej zmiany po jego używaniu, ponadto kosztuje 20-kilka zł.
Jako podkład spisywał się super, ale tak samo spisuje się lakier z MISS SPORTY, który kosztuje około 7zł.
Pod koniec bardzo gęstnieje, tworzy bąbelki i grudki, które pod kolorowym lakierem nie wyglądają najlepiej.










I nareszcie dobijamy do końca.

Balsam do ust WIBO LOVELY NATURAL LIP STICK. Całkiem nie zły ;-) Tani, fajnie i długotrwale nawilża. Zawiera filtry przeciwsłoneczne. Jedyne co może odstraszać to zapach, baaardzo mentolowy, dla niektórych nawet śmierdzący ;-)



















Gratuluję tym, którzy to przeczytali.
Post jest mega długi ale niestety nie mogłam już więcej skracać.

W razie pytań piszcie w komentarzach ;-)
Miłego dnia ;-)

poniedziałek, lutego 13, 2012

Kolczyki z Takko Fashion.

Kupiłam je już jakiś czas temu. Szukałam małych wpinek do mojej drugiej i trzeciej dziurki w uchu.


Srebrne, ciemniejsze i czarne, małe gwiazdki, wygodne, pasują do wszystkiego ;-)
Lubię takie rozwiązania. 

W sklepie TAKKO kosztowały 14,90 zł, ale była wtedy jakaś przecena na wszystko i zapłaciłam za nie 11,17zł dokładnie. 

Swoją drogą mają tam świetny wybór w biżuterii i niezłe ceny. 


Buziaki :**

niedziela, lutego 12, 2012

Bez komentarza.

Witajcie, dzisiaj notka zupełnie innego charakteru. Powiem Wam, że zaczynam wątpić w ludzkość. Dostałam Komentarz od Aguss [klik] (bardzo dziękuję jeszcze raz), że ktoś użył na swoim blogu mojego zdjęcia (jej komentarz możecie zobaczyć pod poprzednim postem). 
Oczywiście od razu ten fakt sprawdziłam i ku mojemu zdziwieniu faktycznie moje zdjęcie jest użyte, ale (LUDZIE) przecież idealnie widać podpis z moim nickiem ;/
Nie wiem czy to jest takie dziwne ale chyba nie użyłabym na blogu czyjegoś zdjęcia z rzucającym się od razu w oczy innym nickiem.

Podaję Wam link do tej ... niezbyt, jak widać, mądrej osoby - [KLIK]
Możecie pośmiać się razem ze mną ;-)
Ludzie są dziwni, nieprawdaż?
Na pewno tak tego nie zostawię. Nie po to poświęcam swój czas żeby ktoś mógł zrobić sobie "kopiuj, wklej".
Pozdrawiam.

sobota, lutego 11, 2012

9.02.1993

9 lutego 1993

czyli poprostu moje urodziny spędziłam kameralnie w domu z najbliższymi przy torcie i kawie. Dostałam mnóstwo prezentów, życzeń, kwiatów...











Rozpoczęłam ferie zimowe ale jestem tak zawalona robotą, że będę to robić chyba 24 godziny na dobę dzień w dzień i jeszcze czasu mi zabraknie.

Póki co zaraz się szykuję i wychodzę na jakieś małe zakupy, muszę kupić parę potrzebnych rzeczy ;-)

Buziaczki :***