Kto do mnie zagląda?

poniedziałek, kwietnia 30, 2012

Małe cosie :)

Kolejny upalny dzień przed nami. Niektórzy mogą się lenić do woli, a ja zasuwam i zasuwam. Powoli zaczynają dopadać mnie nerwy przed maturą. Śniło mi się dzisiaj nawet, że wywalili mnie z pisemnej z angielskiego hahaha, kabaret. I niech mi ktoś powie, że człowiek jest normalny. 
Od rana jestem na nogach. Zrobiłam wieeelkie zakupy jedzonkowe bo w domu pusto, a mój mózg nie myśli bez węglowodanów (zawsze ucząc się muuszę coś podjadać, inaczej się nie skupię.) Wróciłam obładowana, w sumie nie tak łatwo wnieść ponad 20 kg na 4 piętro jakby ktoś nie wiedział :D
Posprzątałam chałupkę z grubsza, uszykowałam obiad i od jakichś dwóch godzin siedzę nad pracą maturalną i podjadam SNAKI (wiecie, takie chrupyy.) Kiedy wieelka paka się skończyła mój mózg zażądał przerwy, zrobiłam sobie kawkę mrożoną z lodami waniliowymi (mmmmm <3 No MARTUŚ gdzie jesteś?) i postanowiłam coś dla Was napisać. Jak na razie tylko marudzę, wiec już przechodzę do rzeczy :D

Dzisiaj pokażę Wam cztery (nie tylko kosmetyczne) rzeczy, które stały się moim łupem jakiś tydzień temu :)




Możecie się śmiać ale ja uwielbiam te soczki <3 Zawsze kupuje je sobie przy okazji. Wolę je od KUBUSIÓW czy wody mineralnej. Są smaczniejsze i na pewno zdrowsze (chociaż nie o to mi chodzi). Maluchy mają dobrze, smaków jest od metra, czasem stoję przed półką i zastanawiam się 5 minut, którego wybrać tym razem. 

Tym razem skusiłam się na wersję jabłko, winogrona i jagody. Dzisiaj z kolei piłam sobie wieloowocowy. Mój ulubiony to malina, winogrona i jabłko (chyba). No i tak sobie żyję :) Jak widać nie umarłam mimo, że ten soczek był przeznaczony dla niemowląt po 4 miesiącu (hmmm, przecież ja w sumie też jestem po 4 miesiącu więc czemu się tłumaczę?!:D)

Soczki te kosztują niecałe 3 zł.







Tego dnia do ROSSMANN'a głównie po szampon bo mój kokosowy z JOANNY powoli się kończy. Skusiłam się na wielką 500 ml-ową butlę firmy SYOSS głównie dlatego, że jeszcze niczego z tej firmy nie próbowałam, a poza tym były akurat w promocji. Zapłaciłam za niego 9,99zł. 
Wybrałam wersję, która ma nadawać połysk i wygładzać. 
Zapach nie nastawia mnie dla niego zbyt miło ale zobaczymy w praktyce. Narazie czeka na swoją kolej.





Druga rzecz zakupiona wtedy jest to ZIAJA, KOKOSOWY BALSAM DO UST. 
Skusiłam się bo miałam ochotę poprawić sobie troszkę humor czymś malutkim. Kiedyś miałam ten balsam i byłam z niego zadowolona. Zapach jest obłędny, choć troszkę chemiczny. Fajnie nawilża, choć nie czuć go długo na ustach. Jak na chwilowego poprawiacza nastroju - super. W tubce mamy 10ml balsamu za 4,99zł.





A wracając do domu obok kwiaciarni postanowiłam kupić coś wiosennego, miłego dla oka. Padło na różowe stokrotki w różowej doniczce. Powiedzcie same czy one nie są śliczne. 

Za całość zapłaciłam 12zł. 

Lubię takie dodatki, a Wy?
Wolicie kwiaty cięte czy w doniczce?
Jakie w ogóle są Wasze ulubione? :)

No to ja wracam do mojej maturki z polskiego :(
Miłego dnia oraz weekendu majówkowego! :*
(ja czekam już tylko na jego koniec :()




Rozdanie z Wibo u EWALUCJA.BLOGSPOT.COM

Kolejne rozdanie z serii zajebiaszczych organizuje EWALUCJA. [link do rozdania]


I chyba Was nie zdziwi, że się zgłosiłam?
Lakierki są cudowne, poza tym widziałam je "na żywo" w ROSSMANN'ie i tak ładnie uśmiechały się do mnie z półeczki :)

niedziela, kwietnia 29, 2012

11 QUESTIONS TAG

Wszyscy mają - mam i ja :)!

Bardo ciekawy tag - swoją drogą dawno żadnego nie robiłam.
Zostałam otagowana przez MERAJĘ :* (bardzo Ci dziękuję).

Zasady są również bardzo fajne:

 1. Po przeczytaniu 11 pytań zadanych przez Tagera, odpowiadamy na wszystkie na swoim blogu.
2. Następnie wybierasz 11 osób, które tagujesz i zamieszczasz linki do nich.
3. Tworzysz 11 nowych pytań, na które będą musiały odpowiedzieć osoby otagowane.
4. Powiadom osoby przez ciebie wybrane ze zostały otagowane.
5. Daj taga osobom, które jeszcze go nie miały.

No to odpowiadam na pytanka MERAJI:
1. Który z domowych obowiązków lubisz najbardziej, a który najmniej?
Hmmm... najbardziej lubię chyba gotowanie i ścieranie kurzy, a najmniej... sprzątanie w szafach z ubraniami, papierami itp. - można się tak zakopać, że szok ;o Kiedyś najbardziej nie lubiłam zmywania ale na szczęście to już minęło :)
2. Lubisz gotować, wolisz piec czy w ogóle nie tykasz się kuchni gdy nie musisz?
Uwielbiam! W kuchni mogłabym spędzać cały swój dzień. Najbardziej lubię eksperymenty, szukać nowych przepisów i zastanawiać się co mi wyjdzie :D
3. Kolczyki, pierścionki czy coś na szyję?
Zdecydowanie kolczyki - mam ich całe mnóstwo. Wisiorki, łańcuszki, koraliki czy coś innego na szyję lubię, ale raczej od święta, na co dzień jakoś mi niewygodnie. Pierścionki - tu jest dziwna sprawa. Podobają mi się u kogoś, myślę, że nie miałabym problemu żeby je nosić - sęk w tym, że mam za chude palce ;O i nie ma dla mnie nigdzie rozmiarów. Nawet takie zabawkowe, dziecięce często są mi za duże :D
4. Włosy proste, falowane czy kręcone? Jakie masz, a jakie chciałabyś mieć?
Zdecydowanie proste. Moje włosy są mega proste. Wystarczy rano, że je przeczeszę szczotką i już są idealnie proste jak od linijki. Czasem lubię sobie "strzelić" fale ale naprawdę rzadko. 
5. Kawa czy herbata?
KAWA, kawa, i jeszcze raz KAWA! W każdej postaci! Biała, czarna, capuccino, latte, smakowa, z syropem... mniaaaam. Kawiarnie oceniam zawsze po kawie. Jak jestem w jakimś nowym miejscu zawsze zamawiam kawę i w zależności jaka ona była tak to miejsce wspominam, Nie jestem uzależniona. Nie znoszę kaw parzonych, tylko rozpuszczalne albo z jakąś pianką. Pyyyycha! Nie bez powodu mam w domu ekspres DOLCE GUSTO ;)
6. Jakbyś miała wybrać dla siebie sukienkę, nie patrząc na koszta, jak by ona wyglądała?
Nie wiem, rzadko noszę sukienki, wolę spódniczki. Na jakieś specjalne okazje lubię bardzo małe czarne z jakimś kolorowym dodatkiem. 
7. Lubisz zdobienia na paznokciach czy wolisz jednolity kolor?
Podobają mi się różnego typu zdobienia ale jestem raczej ciamajdą i u mnie na paznokciach raczej nic takiego się nie zjawia, chyba, że naklejki, lakier pękający czy metaliczny. 
8. Czy przy malowaniu paznokci używasz bazy, lakieru i topu? Czy pomijasz któryś z tych etapów?
Oczywiście. Nie wyobrażam sobie już teraz pomalować paznokci na czystą płytkę.
9. Czy kiedykolwiek próbowałaś w znaczący sposób zmienić swoją wagę (schudnąć, przytyć)? Z jakim efektem?
Tak. Od jakiegoś czasu starałam się przytyć. Wcześniej nie przeszkadzało mi, że mam sporą niedowagę. Nie myślcie sobie, że się głodziłam - nie, ja po prostu mam taką przemianę materii. Jem co chcę, ile chcę. Moja waga utrzymywała się spory czas przy 43-45 kg ze wzrostem 167 cm. I choć naprawdę jem duuużo to przez trzy letni okres liceum (chyba najbardziej przez 3 klasę) przytyłam jakieś 5 kg. Teraz ważę 50-51.
10. Czy gdybyś miała do dyspozycji plastikowy kosz ogrodowy to czy zmieściłabyś tam wszystkie swoje kosmetyki?
Z pewnością i sporym miejscem na nowe ;) (o ile dobrze wyobrażam sobie ten kosz) :D
11. Jesteś typem "chomika", który ma mnóstwo zapasów kosmetycznych czy kupujesz na bieżąco?
Raczej na bieżąco chociaż gdy przy okazji znajdę coś godnego uwagi to kupuję, nawet jeśli coś takiego mam już w domu - z jednego powodu, mam sklerozę i potem zapominam co mnie interesowało. I zwyczajnie gdy np skończy mi się żel do mycia buzi, a nie mam już żadnego w zapasie, idę do ROSSMANN'a i zastanawiam się godzinę co kupić. Mini chomikowanie znacznie ułatwia mi życie i skraca czas zakupów.

To już koniec. Troszkę się rozpisałam ;)

TERAZ MOJE PYTANIA:

1. Co z kosmetyków namiętnie kolekcjonujesz?
2. Jaki kolor na paznokciach lubisz najbardziej?
3. Farbujesz włosy? Jeśli tak - jaki był Twój naturalny kolor i dlaczego zdecydowałaś się na jego zmianę?
4. Wiosna, lato, jesień, zima?
5. Zimne czy ciepłe napoje? Jakie są Twoje ulubione?
6. Ulubiona potrawa, którą możesz jeść na okrągło?
7. Ulubiona słodkość?
8. Wolisz świeczki, kadzidełka czy kominki z olejkami?
9. Ulubiony sklep?
10. Jaki kraj/miasto najbardziej chciałabyś odwiedzić?
11. Klapki, trampki czy buty na obcasie - co najbardziej lubisz?

I TAGUJĘ:
Oraz wszystkich, którzy mają ochotę odpowiedzieć :)
CIAO :*






sobota, kwietnia 28, 2012

Wolność :)

Właśnie. Nareszcie poczułam się wolna. Zawsze wszyscy mówią, że liceum to najlepszy czas w życiu. Ja jednak wczoraj na zakończeniu skakałam ze szczęścia. Wredni, fałszywi ludzie, których tam poznałam, niesprawiedliwość, to jak ciężko codziennie musiałam tam pracować, nie wspominając już o nauczycielach, którzy po prostu biją rekordy złych cech - wszystko to składa się na całość, którą jak na razie wspominam źle. Poza tym w tym czasie też okazało się ile warta jest przyjaźń, nawet kilkuletnia. Oczywiście poznałam też ludzi życzliwych, których za nic bym nie zamieniła, ale tych mogę policzyć na palcach jednej ręki. Także ja swojego liceum raczej wspominać dobrze nie będę. 
Nie ważne, nie będę smęcić. Humor mam wyśmienity :D chociaż dni do matur powoli się kończą, ale na razie o tym nie myślę. 

Dzisiaj pokażę Wam cztery rzeczy, które kupiłam kilka dni temu.



Pisałam Wam, że niestety mleczko ogórkowe od ZIAJI strasznie mnie szczypie, więc musiałam kupić coś innego. Teraz wiem, że do demakijażu mogę kupować wszystko tylko nie mleczka. 

Wybrałam również ZIAJĘ. tym razem płyn micelarny z serii ULGA dla skóry wrażliwej. Zmywa średnio ale przynajmniej mnie nie szczypie. Jak na wielkość buteleczki - 200 ml, jest całkiem wydajny no i tani, 8,99zł. Polecam wszystkim, którzy na co dzień nie malują się wybitnie mocno i którzy cierpią na szczypanie tak jak ja.








Druga rzecz, którą musiałam kupić to żel do mycia buzi. Jako że jestem wzrokowcem zrozumiecie chyba dlaczego nie mogłam przejść obojętnie obok tego żelu? Wygląda cudnie! Żółty żel ze złotymi refleksami i nielicznymi dużymi żółtymi i zielonymi drobinkami w środku. Butelka zawiera 150 ml żelu, ma pompkę.
Żel z serii MORNING ENERGY od CLEAN&CLEAR, ma rozświetlać, nie zawiera oleju ale za to ekstrakt z cytryny i papai. Używałam dopiero kilka razy i mogę Wam powiedzieć, że zakochałam się w zapachu! Pachnie tak świeżo i owocowo, do tego tak wygląda, że mmmm mam ochotę go zjeść! Kosztował 15,69zł. Mam nadzieję, że działać będzie równie dobrze. 





Kolejne dwie rzeczy to najzwyklejsza w świecie taśma klejąca. Pokazuję Wam tylko dlatego, że mam zamiar też pobawić się z pazurkami w najbliższym czasie, kiedy będę go miała więcej dla siebie :) 
Większa - 18 mm - kosztowała 0,90zł a mniejsza - 12 mm - 0,50zł. 





Miłego majówkowego weekendu życzę :)

czwartek, kwietnia 26, 2012

Moja mała kosmetyczna stacja dowodzenia - kwiecień 2012.

Cześć!:)

Ostatnio wpadłam na pomysł, że tyle czasu już jestem z Wami, a w sumie jestem tak tajemnicza, że praktycznie nie wiecie o mnie nic. Pora to zmienić!

Postanowiłam pokazać Wam dzisiaj kawałek mojego pokoju (jedną ścianę i kąt) - ten, który na pewno zainteresuje Was najbardziej :)

Post będzie długi, mam mnóstwo zdjęć, poza tym o każdym większym i ciekawszym elemencie chciałabym Wam przekazać kilka słów - nie wiem jak dotrwam do końca i zdaję sobie sprawę, że większość z Was i tak tego nie przeczyta, ale może akurat ktoś podchwyci jakiś mój pomysł, coś się komuś spodoba.

Jeżeli coś szczególnie Was zainteresuje, piszcie w komentarzach - zrobię osobny post o danej rzeczy/rzeczach :)

Przepraszam za bałagan. Specjalnie nie sprzątałam, żebyście mogły zobaczyć jak to wygląda na co dzień.

Mój kosmetyczny kąt wygląda tak:








Tuż obok sosnowej komody na/w której trzymam wszystkie kosmetyki i przybory stoi moje akwarium - 1.




Nie jest duże, mieści chyba 60 l wody.  Obecnie pływają w nim 3 skalary, 3 mieczyki, 2 danio, 2 neonki czarne, i dwa glonojady. Do towarzystwa mają dwie figurki foki, zamek, mnóstwo roślin. Takie akwarium nie zabiera dużo czasu. Raz na dwa tygodnie czyszczę tylko filtr, a od święta robię jakąś większą wymianę wody. Frajdy daje niesamowicie dużo. Czasem gdy jest mi smutno, albo jestem zła siadam sobie, oglądam rybki i od razu jakoś mi lepiej ;)


Pod akwarium mam półeczkę na której leżą sobie dwa czarne małe kartony z IKEI (2i3) mam w nich pochowane różne pocztówki, pamiątki, przybory do czyszczenia akwarium itp. Obok leżą dwa fioletowe koszyczki z BIEDRONKI. W 4 leżą zawsze i czekają zużyte kosmetyki, a w 5 mam jakieś różne dziwne rzeczy: ładowarki, świeczki, pudełka itp. 6 to z kolei stos nut na pianino - kiedyś grałam godzinami, teraz nie mam na to czasu.









Nad akwarium wisi sobie na ścianie kalendarz. Dostałam go niedawno od pani w sklepie z pamiątkami i takimi różnymi pierdołkami gdy kupowałam kubek dla mojego A<3, świeczkę dla babci i coś tam jeszcze. 
Lubie te owieczki, są słodkie. Poza tym na gadżetach z nimi są zawsze fajne, trafione teksty :)








A nad komodą wiszą dwa kalendarze z JOHNNY'm DEEP'em, z 2010 i 2011 roku. W tym roku nie dorwałam nowego :(









Czarne lustro z IKEI. Nie jest zbyt praktyczne, ale ładne. Rzadko z niego korzystam - maluje się w łazience. 

W lustrze widać kawałek mojego okna z widokiem na manhattan (prawie jak w Nowym Jorku) i firanką w ptaszki zrobioną przez mamę na szydełku. moje krzesło obrotowe, kawałek biurka i tablicę korkową :)







Komoda wygląda tak. Pięć szuflad + pełen blat na górze. Pokażę Wam co w nich mam po kolei.

7 to moje zwykłe miejsce gdzie zostawiam buty jak nie chce mi się ich chować, lub wiem, że zaraz wyjdę. Tu ewidentnie mi się nie chciało bo możecie zauważyć aż trzy pary :P

Zaraz obok na prawo są drzwi na korytarz.




Na górze zwykle wygląda to tak. Cała masa (nie)potrzebnych rzeczy ;)




W lewym rogu stoi koszyk, który kupiłam chyba w PEPCO za grosze. 
Trzymam w nim kosmetyki, które są nowe i czekają na swoją kolej/używam rzadko/używam wieczorem tuż przed położeniem się spać. Na krawędzi odkładam opaski.


Przed nim stoi żółty plastikowy koszyczek do którego wkładam to co rano wybiorę do pomalowania się i idę z nim do łazienki. Zwyczajna wygoda - nie chcę chodzić 10 razy tam i z powrotem, a moja łazienka jest tak mała, że nie ma w ogóle szans na trzymanie tam kosmetyków do makijażu. Aktualnie mieszkają z nim te trzy rzeczy, które widzicie bo namiętnie je używam codziennie rano aby w końcu je zużyć, a wiem, że jakbym ich tu nie miała to zdarzało by się, że brałabym co innego :P
(krem tonujący UNDER TWENTY, odżywka do brwi i rzęs PIERRE RENE i puder matujący AVON)

Obok luźno stojące rzeczy bardziej lub mniej ważne:
8 : żel - serum pod oczy i na powieki AVA LABORATORIUM,

9 : kolczyki wpinki czerwone usta z perełką ze strony KATHERINE

10 : klucze :P z jedzonkami ORBIT :P

11 : próbka z DOUGLASA perfum JEANNE LANVIN COUTURE









Dalej moja nowa dezodorantowa miłość DOVE GO FRESH w wersji z granatem, którego używam namiętnie codziennie. 







Dezodorant stoi sobie na czerwonym pudełku (12) w którym mam różne gumki i spinki do włosów. Tuż za nim czai się i czeka na swoją kolej szampon SYOSS.







Kolejny koszyczek, kiedyś mieszkał w nim czarny pluszowy piesek ;)
Teraz są w nim klamry do włosów, dodatkowe guziki, które były przy ubraniach. No i na górze CAPIVIT żebym pamiętała rano wziąć.





Dalej w białym kubeczku 13 mieszkają sobie moje pędzle. Są tu wszystkie jakie mam, więcej nie potrzebuję :)

14 to mgiełki do ciała AVON. Kilka ich mam obecnie (Kwiat wiśni, truskawka i guawa, arbuz, karmelizowane jabłko i orzech, migdały i mleko).



Obok pędzli leży podstawka od kubka na której mam kolczyki, które ubieram najczęściej. Zwykłe małe wpinki. Dla wygody są na wierzchu żebym nie musiała rano szukać ;)
15 to jakaś kolejna próbka zapachu z DOUGLASA chyba VERSACE

a 16 to jakieś tanie badziewne perfumy , nawet nie mają nazwy a śmierdzą jak denaturat albo zmywacz do paznokci z kiosku. Nie wiem skąd je mam. Nie mogę się zebrać żeby wyrzucić.



I kolejne luźne rzeczy. Zapach z BIEDRONKI. Serum EVELINE.

17 w tym pudełeczku mieszkają kolczyki od mojego misia A, które Wam już kiedyś pokazywałam.

18 jakieś tabletki na wzmocnienie, kiedyś dostałam od lekarza ale zapomniałam brać ;)








Kolejny malutki koszyczek z kolczykami i jakimiś mniej ważnymi pierdołami.
19 perfumy ORIFLAME FULL MOON , które właściwie już się skończyły.




I już ostatnie zdjęcie góry (ile tego jest!!)

20 pudełeczko z kolejnym prezentem od A (no same powiedzcie , czy on mnie nie rozpieszcza? <3) - złoty łańcuszek z serduszkiem, też Wam pokazywałam :)

21 pudełko drewniane, dostałam od babci. Mam tam kolczyki, bransoletki,i inne pierdułki :)

UFF. Przebrnęłam przez górę! Chcę Wam jeszcze z grubsza pokazać szuflady i ich zawartość. Mówiłam, że ten post będzie meeeeeeeeeeega?





Pięć szuflad, wcale nie ogromnych a ile w sobie mieszczą skarbów :)

22 to krzyżyk drewniany, który dostałam od brata.
Kupił mi chyba kiedyś na jakiejś wycieczce.





Pierwsza szuflada od góry - trzymam tutaj wszystkie swoje kosmetyki kolorowe do makijażu. Plastikową białą podkładkę w której leżą kupiłam w IKEI za kilka złotych.

23 to serwetka o której nie wspomniałam. Zielona serwetka którą zrobiła moja mama na szydełku.





24 - podkładka nie sięga do samego końca szuflady więc obok wole miejsce gospodarują puste pudełka kosmetyków, które używam. Czekają głównie na to, że może je kiedyś wykorzystam w jakimś poście dla Was, później wyrzucam je razem ze zużytym kosmetykiem :)








W pierwszej przegródce jak widzicie - 25 - są wszystkie moje błyszczyki, pomadki, balsamy do ust.

w kolejnej - 26 - kredki do oczu i balsamy do ust w słoiczkach :)





W kolejnej przegródce - 27 - mam pudry, róże, korektory oraz kremy tonujące. Nie jest to wszystko bo jeszcze kilka np, kulki AVON mam w łazience :)






W małej przegródce z tyłu - 28 - są wszystkie cienie do powiek. Muszę się w końcu wziąć za ten post ze swatchami cieni MIYO bo kiedy już to Wam obiecałam :)






I ostatnia mała przegródka z tyłu w tej szufladzie - 29 - to tusze do rzęs, zalotka, zestaw do brwi z ESSENCE i odżywka do rzęs i brwi tej samej firmy :)






Drugą szufladę zajmuje moja lakierowa rodzinka :) wiem, jest spora, ale bardzo ją kocham <3 :D

Mieszkają sobie w takiej samej plastikowej podkładce z IKEI jak w szufladzie pierwszej.





Jest tam też notesik - 30 - w którym zapisuję sobie jakim lakierem kiedy malowałam paznokcie. Dzięki temu mogę Wam potem powiedzieć ile dany lakier wytrzymał na pazurkach :)
W przegródce razem z nim mieszkają sobie lakiery, których jeszcze nie używałam.






W największej przegródce trzymam lakiery kolorowe. Sporo ich ale jak widzicie jest jeszcze duuużo miejsca :)





31
Tuż za nimi w małej przegródce mam wszelakie akcesoria do paznokci: pilniczki, nożyczki, obcninacz, polerkę, taśmę klejącą, pencetę, ale też naklejki itp.



32
Obok stoją sobie wszelakie bazy, top coaty, ale też lakiery pękające i wazelina z BIELENDY o której Wam pisałam, że sprawdza się świetnie na skórki.






33
Ostatnią przegródkę zajmują lakiery mojej mamy. Nie ma ich dużo jak widzicie, ale wynajmuję jej miejsce w mojej lakierowej szufladce a co mi tam :)






Trzecia szuflada to jak widzicie dwa plastikowe koszyczki i całe mnóstwo opakowań :)


34
Koszyczek w którym trzymam maseczki, puste foliowe opakowania, słoiczek po kremie, który jest bardzo ciekawy bo ma kilka otworów i zostawiłam go sobie na wyjazdy oraz gąbeczkę do cieniowania paznokci

35
to taki sam koszyczek ale trzymam w nim tabletki, maści, gąbkę i szczotkę do mycia twarzy i jakieś puste plastikowe małe pudełeczka.







Druga część szuflady - jak pisałam, puste opakowania po kosmetykach, które czekają na użycie w jakimś poście :)

Kolejna - czwarta już szuflada. Jak widzicie sporo niezagospodarowanego miejsca jeszcze :)
36 : pusty koszyczek, czeka na mieszkańców :)
37 : zeszłoroczny kalendarz
38 : butelka po świątecznym żelu pod prysznic AVON
39 : kubeczek na kredki/ołówki
40 : jakieś kolejne plastikowe opakowanie, które można wykorzystać
41 : pudełko z moją biżuterią







Bardzo ładne pudełko, moja babcia dostała w nim kiedyś w prezencie filiżankę, a ja przykolegowałam sobie opakowanko :)

W naturze nic nie ginie.

Mieszkają tu chyba same kolczyki, nic specjalnego. Większość kosztowała kilka złotych :)



I ostatnia już szuflada, też w sumie do zagospodarowania.
42 : wszystkie moje świadectwa, dyplomy, zdjęcia grupowe z różnych klas itp. Troszkę już tego jest :)
43 : płyta z filmem studniówkowym
44 : kolejne plastikowe koszyczki czekające na zadanie :)






To już właściwie wszystko w tym temacie.
Troszkę czasu zajęło mi pisanie tego posta więc zdaję sobie sprawę, że jeśli koś będzie miał ochotę to przeczytać to poświęci mi wyjątkowo dużo czasu.
Post ten zrobiłam z myślą, że może komuś jakiś pomysł się spodoba, albo, że coś z mojego kosmetycznego kąta was szczególnie zaciekawi. Jeśli tak będzie piszcie komentarze, a ja obiecuje przygotować coś o danej rzeczy.


Jak Wam się podoba mój kąt? Myślę, że nie jest najgorzej, a przynajmniej dla mnie wygodnie.
Najbardziej przybija mnie fakt, że za jakieś 2-3 miesiące będę musiała to (prawie) wszystko przewieść prawie 100 km i organizować od nowa. Może wtedy też Wam to pokażę :)