Kto do mnie zagląda?

sobota, czerwca 30, 2012

You're beautiful.


I don't care what you think about me, James Blunt thinks I'm beautiful.

<3

piątek, czerwca 29, 2012

3 x denko + wyniki matur.

Właśnie odebrałam swoje wyniki! Jestem megaa zadowolona! Naprawdę, myślałam, że będzie gorzej. 
Teraz czeka mnie jeszcze latanie z papierami, potem już tylko szukanie mieszkania i luz-blues!
Nie może być lepiej :-)
A jak u Was? Jak wrażenia po wynikach?

Pokażę Wam dzisiaj trzy produkty, które w ostatnim czasie zużyłam i mogę coś o nich powiedzieć.


O toniku chyba żadnym nie można zbyt wiele napisać. ZIAJA, TONIK NAGIETKOWY. Co prawda jest przeznaczony do cery suchej i normalnej ale w przypadku tego kosmetyku akurat przeznaczenie nie jest ważne. Nic złego mi nie zrobił, no może czasem lekko szczypał w okolicy oczu. Ładnie odświeżał buzię. Ściągał nawet resztki brudu i makijażu jeśli coś zostało. Tani, wydajny, czego chcieć więcej?
Bardzo lubię toniki tej firmy, są naprawdę godne uwagi każdej kobiety.


CLEAN &CLEAR MORNING ENERGY, rozświetlający żel myjący. 
+Pięknie wygląda: żółty żel z zielonymi i żółtymi drobinkami jakby z jakimś złotym pyłkiem.
+ Pięknie pachnie: owocowo, świeżo, słodko. 
No i to tyle jego zalet. Jestem strasznie zawiedziona tym produktem. Słabo oczyszczał twarz, mało wydajny. Nawet pompka nie jest tu plusem bo w połowie zaczęła się zacinać. Nie zauważyłam żadnego rozświetlenia. Nie kupię ponownie bo znam już lepsze i tańsze żele. Naprawdę nie polecam. 

Kolejny dowód na to, że nie warto kupować "oczami". Ja dałam się złapać.

Ostatnia rzecz to znany Wam na pewno dobrze z mojego bloga jak i z innych MORELOWY PEELING od SORAYA. To moja dryga zużyta tubka, jestem w trakcie zużywania kolejnej i strasznie ubolewam nad tym, że trzeba by znaleźć pomału jakiegoś zastępcę. Czuję, że będzie z tym ciężko. Świetny zdzierak. Ma w sobie mnóstwo bardzo ostrych drobinek. Zapach ma specyficzny ale mnie nie przeszkadza. Konsystencja jest zbita, łatwo masować nim twarz. Bardzo wydajny. Polecam wszystkim, którym zależy na mocnym zdarciu naskórka. Twarz po nim jest naprawdę świeża i miła w dotyku. 


Jeśli macie jakieś zdania na temat tych kosmetyków - chętnie je poznam :) 
A może możecie mi polecić jakiegoś zastępce tego peelingu?

czwartek, czerwca 28, 2012

Drobiazgi a cieszą ;-)

Cześć :-)
Przed moim maratonem wyjazdowym byłam zmuszona (o, jak to brzmi) do malutkich zakupów, wiadomo - zawsze trzeba coś ze sobą zabrać. Dzisiaj pokażę Wam więc, co kupiłam zanim zniknęłam na tak długo.

Coś do demakijażu: tym razem wybrałam EVELINE, FRESH&SOFT, oczyszczający płyn micelarny. Za butelkę 200 ml zapłaciłam 10,99zł. Jestem z niego średnio zadowolona. Za tą cenę, a nawet tańsze, miałam już lepsze micele. Strasznie mało wydajny, zmywa przeciętnie, i rozlewa się na boki zamiast na wacik. Producent obiecuje delikatność, a czasem oczy mnie szczypią lekko. 


Zmywacz wybielający do paznokci firmy ZENNER. Buteleczka 100ml, 8,99zł. Nie należy do najtańszych, zmywa jak każdy. Nie zauważyłam wielce wybielenia, może dlatego, że go nie potrzebuję. Chociaż skórki po jego użyciu faktycznie nie są suche. Nie zawiera acetonu.

Zachęcona samymi świetnymi opiniami kupiłam wreszcie odżywkę do paznokci, słynną EVELINE, 8w1 TOTAL ACTION. Kupiłam ją w ROSSMANN'ie za 10,49zł. Są to chyba najlepiej wydane pieniądze ostatniego czasu. Używałam jej tak, jak zaleca producent przez mój cały pobyt nad jeziorem i naprawdę są efekty. Myślę, że za jakiś czas zrobię o niej osobny wpis.

Krem ZIAJA, SOPOT ROZŚWIETLANIE. Jest to moje drugie opakowanie. Świetny krem. Używam codziennie rano, pod makijaż też się świetnie spisuje. 50ml mamy za 9,99zł. Dostępny jest też w wersji dla cery suchej i normalnej.

Na poprawę nastroju coś małego :)
Kolczyki RESERVED, zwykłe wpinki, 6 par za 19,99zł. Bardzo lubię takie kolczyki, pasują do wszystkiego i są bardzo wygodne. Można je łączyć ze sobą. Ja mam 4 dziurki w uszach więc tym bardziej. Wszystkie w tonacji niebieskości jak widzicie. Cztery "z diamentem": dwa błękitne, dwa granatowe; cztery mniejsze i cztery większe. Z tym, że te większe są matowe :-)


Mówiłam Wam, że moja kolekcja lakierów będzie się systematycznie powiększać przez to stoisko GOLDEN ROSE? No, i nie kłamałam. 
Po lewej: MISS SELENE MINI, nr 221 - błękit z leciutkim shimmerem. 5ml.
Po prawej: PARIS, kremowa fuksja, nr 208. 11ml.
Niestety nie pamiętam ich cen ;(



Kolejna rzecz to maskara MISS SPORTY, STUDIO LASH, 001 BLACK. Koszt to 14,99zł. Bardzo ją lubię, kupiłam ją już drugi raz. Fajnie podkreśla rzęsy. Daje dość mocny efekt. Jest całkowicie bezproblemowa: trzyma się cały dzień i łatwo zmywa. Warto spróbować. 



Mój A. miał niedawno urodziny więc pokażę Wam też co mu kupiłam.
NIVEA FOR MEN, pomadka ochronna - bo czasem ma suche usteczka. Kosztowała 10,49zł. Jest całkiem bezzapachowa, a na ustach nie zostawia żadnego śladu. 

Karty do gry w czarnego piotrusia i memo z motywem Euro 2012. W EMPIK'u kosztowały 7,99zł. 

Dostał też portfel, bo jego stary już wołał o spoczynek. Taki zwykły, czarny, na rzep. Kupiony w sklepie HOUSE za 29,99zł. 
Ma dużo przegródek i myślę, że będzie mu służył jakiś czas.



Kurcze, nawet nie wiedziałam, że tyle tego. Jeszcze tylko dwie rzeczy :) właściwie dwie bluzki:

Musiałam sobie kupić coś na osiemnastkę na której byłam - taka rodzinna posiadówa więc nic specjalnego. Kupiłam sobie taką oto bokserkę. Niby nic takiego a te różyczki na górze naprawdę dodają uroku i elegancji. Wybrałam czerwoną żeby pasowała mi do butów (pokazywałam Wam je w poście o studniówce) ale było wiele innych kolorów: zielona, niebieska, żółta, biała... ORSAY, 39,95zł. Rozmiar S.



I ostatnia już rzecz to szary t-shirt ze słodkim serduchem na środku. HOUSE, 14,99zł (przecena z 39,99zł). Rozmiar S.



No sporo tego wyszło. Mam nadzieję, że ktoś dotrwał do końca ;-)


CO WAM SIĘ PODOBAŁO? CO WAS NAJBARDZIEJ INTERESUJE? PISZCIE, CHĘTNIE POCZYTAM :)

Jutro wyniki matuuuuuur! I'm scared!

środa, czerwca 27, 2012

Rozdanie u Ankowatej!



Mamooooo, ile tegooo!

Rozdanie u MATLEENAMAKEUP!

No, no, muszę powiedzieć, że bloggerki nas rozpieszczają ;)



Ziaja NUNO, żel punktowy

Hej ho!:)
Dzisiaaaaj dzień wolny zdecydowanie od wszystkiego. Maluję paznokcie i czytam sobie notki na blogach. W domu mam ciemno jak w nocy - wszystkie rolety pozasłaniane. Remontują mój blok i za oknem na czwartym piętrze ciągle chodzą robotnicy, masakra. 
Zapaliłam sobie świeczkę, akwarium, lampkę-lawę, piję kawę - nastrojowo, nie sądzicie?;)

Dzisiaj pora na mini recenzję bardzo fajnego (a przede wszystkim działającego kosmetyku).

Mowa tu o żelu punktowym firmy ZIAJA z serii NUNO przeznaczonej dla cery zanieczyszczonej i skłonnej do wyprysków. 
Żel ten według producenta ma redukować pojedyncze zmiany trądzikowe na twarzy, plecach, barkach i klatce piersiowej. Nie wiem jak w innych miejscach, ja używałam go jedynie na twarzy przy okazji gdy zagościł jakiś "wulkan" który bolał i okropnie wyglądał.

Mówię "używałam" bo niestety jakiś czas temu jego termin ważności minął i chociaż w tubce czuć, że jest go jeszcze sporo musi trafić do kosza. 

Od jakiegoś czasu, na szczęście (odpukać, puk, puk) nie zdarzają mi się już takie "niespodzianki". 

Ogólnie z działania jestem bardzo zadowolona. Wysuszał "wulkan" zanim jeszcze zdążył do końca się rozwinąć. 

Aplikacja była bardzo łatwa. Wystarczyło kropelkę żelu nanieść z dziubka na zmianę i pozostawić do wchłonięcia. Czasem troszkę szczypało, ale to chyba znaczy, że działa ;)
Żel był raczej płynny (ale nie tak, żeby spływać z miejsca gdzie go zaaplikujemy), lekko żółtawy, a zapach przypominał mi wazelinę kosmetyczną. 

Podsumowując: Bardzo dobra rzecz. Jeśli ktoś ma problem z "nieproszonymi gośćmi" myślę, że warto spróbować. 

Ja swój żel kupiłam bardzo dawno i nie zdążyłam go wykończyć bo się przeterminował - jest naprawdę wydajny. Nie wiem ile teraz kosztuje ale myślę, że około 7-8zł. 

Teraz kupiłam jakiś inny żel jako jego zastępca ale myślę, że jeśli się nie spiszę to z pewnością wrócę do tego bo nigdy mnie nie zawiódł.
Z ręką na sercu mogę Wam napisać, że po jednym użyciu na mega pryszcza od razu było widać różnicę. 


Mimo wszystko życzę Wam żebyście nie musiały używać takich kosmetyków :P

Miałyście go może? Używałyście?
Chętnie poznam Wasze opinie - piszcie :)


No to ja wracam do mojej kawy i czytania Waszych blogów :)

Co do kawy, JAK WAM SIĘ PODOBA NOWY WYGLĄD BLOGA?
Jakoś mnie znudziły te abstrakcyjne papryczki i postanowiłam troszkę stonować bloga :)

Pozdrawiam :)
Gosiaq93


Rozdanie u JUICY BEAUTY STAR!



Fajne rozdanie, fajny blog :) Naprawdę, jeden z najlepszych jakie odkryłam w ostatnim czasie.

Nie ukrywam, że do wzięcia udziału w tym rozdaniu skusił mnie lakier Safari :O

BIERZCIE UDZIAŁ:

wtorek, czerwca 26, 2012

Klapeczki na wakacje i benzyna na paznokcie

Hejka :)
Tak jak obiecałam już dzisiaj zaczynam nadrabiać zaległości blogowe. Mam tyle nowości do pokazania, że nie wiem jak się z tym uwinę :) Ale przecież każda z nas lubi zakupy więc to sama przyjemność.

Dzisiaj pokażę Wam dwie rzeczy, które kupiłam... ojj już bardzo dawno ale za to obie były już w użytku więc co nieco Wam o nich napiszę :)


Pierwsza rzecz to klapki ze sklepu CCC BASSANO. Nawet kartonik iście tropikalny ;)


Tym razem rozmiar 37 (czyżby rosnę?!), a kosztowały całe 29,99zł. 
Niektórzy pewnie uznają je za tandetne ale mnie się podobają -  na wakacje w sam raz. Poza świetnym zeberkowym wzorkiem urzekły mnie oczywiście kulki, które świetnie mienią się w słońcu. Na początku bałam się, że będą niewygodne, twarde - bo takie się wydawały. Teraz mogę Wam powiedzieć, że są niesamowicie wygodne. Plastik jest miękki i ugina się podczas chodzenia. Jedyne czego się boję to, że kuleczki szybko odpadną. No ale zobaczymy :)
Koniec wykładu, pokażę Wam już te cuda...



CO O NICH MYŚLICIE? TANDETA CZY TEŻ WAS URZEKŁY?



Wspominałam Wam już jakiś czas temu, że będę mogła się troszkę zaopatrzyć w kosmetyki GOLDEN ROSE bo w galerii w moim mieście powstało ich stoisko, które w 80% składa się (na moje szczęście ale na nieszczęście mojego portfela) z lakierów do paznokci.
I tak kolejny mieszkaniec trafił do mojej małej rodzinki. Tym razem skusiłam się na egzemplarz z serii CLASSICS METALLIC w kolorze 03 . Kilka razy już widziałam kolor na blogach. Istne paliwo. Lakier świetny, chociaż troszkę widać ślady po pędzelku ale mnie to nie przeszkadza. Mając go na paznokciach byłam z moim A. na zakupach w PRAKTIKERZE, kupowaliśmy m.in. śrubki i kolor był identyczny! :D
Koszt to 8,90zł za 11ml lakieru.




Dzisiaj kolejny pracowity dzień. Sprzątanie domku bo już w sobotę ma zjawić się pierwszy wakacjowicz-leniuchowicz :)
Papa :*

poniedziałek, czerwca 25, 2012

Capivit A+E - po trzech miesiącach.

Heeej :)
Wiem, wiem. Nie było mnie chyba ze dwa tygodnie. Musicie mi to wybaczyć. Cały czas nie było mnie w domu i nie miałam dostępu do internetu. Co robiłam jak mnie nie było? Byłam z moim A. w małej miejscowości letniskowej niedaleko naszego miasta. Domek w którym byliśmy wymagał małego remontu aby mógł być wynajmowany wczasowiczom latem, a więc nie próżnowałam :) Teraz już będę troszkę w domu więc możecie liczyć na to, że będę się sporadycznie odzywać. Mam Wam tyle nowych rzeczy do pokazania, że nie wiem naprawdę kiedy się z tym uporam. Musicie zrozumieć jednak, że mam teraz dość trudny czas w swoim życiu, dużo rzeczy na głowie. W piątek mają być wyniki matur noo a potem zaraz trzeba jak najszybciej pozałatwiać rekrutację na studia. Później będę musiała zacząć szukać mieszkania. Planujemy także mnóstwo wakacyjnych wyjazdów.
Mam nadzieję, że to ze mną przetrwacie, a ja obiecuję, że wszystko będę Wam wynagradzać ciekawymi wpisami - nie tylko swoich zdobyczy ale także zdjęciami miejsc gdzie byłam :)
Staram się też oczywiście jak najczęściej czytać Wasze blogi bo szczerze mówiąc to lubię najbardziej :)

Nooo, koniec marudzenia i sentymentów. Czas przejść do sedna. 

Jakiś czas temu postanowiłam, że zacznę stosować jakieś suplementy. Chodziło mi głównie o suplement który będzie działał wzmacniająco i odżywczo na moją skórę, włosy i paznokcie. Postanowiłam spróbować CAPIVIT A+E Z FORMUŁĄ FORTE SYSTEM. Opakowanie zawiera 30 kapsułek i w ROSSMANN'ie kosztuje około 11-12zł. 

Co obiecuje producent?
1. wspomaganie procesów odnowy komórek skóry, włosów i paznokci
2. wspomaganie walki z wolnymi rodnikami
3. ochronę komórek skóry
4. korzystny wpływ na nawilżenie i jędrność skóry
5. ułatwienie utrzymania zdrowego wyglądu i dobrej kondycji skóry, włosów i paznokci
6. spowolnienie procesu starzenia się skóry
7. wzmocnienie włosów i paznokci
8. poleca również przy niedoborze witamin A i E


A teraz moje małe przemyślenia na ten temat:
1. Moja skóra jest bardzo tłusta i problematyczna. Od jakiegoś czasu stosuję antykoncepcję hormonalną która dodatkowo ma mi pomóc z tym problemem więc co do skóry nie mogę się za bardzo wypowiadać. Faktycznie jej stan się poprawił ale nie mogę powiedzieć w jakim stopniu zależy to od tego suplementu. Na włosy generalnie nie narzekam. Jednak muszę wspomnieć, że teraz lepiej się układają, być może to zasługa CAPIVIT'u. Paznokcie przez zimę strasznie mi się zniszczyły. Rozdwajały się niemiłosiernie jednak nie sądzę, żeby suplement miał na nie jakiś większy wpływ. 
2. Tego chyba nie byłam w stanie zauważyć. 
3. i 4. Jestem chyba troszkę za młoda aby utracić jędrność skóry. Jeśli chodzi o nawilżenie nie potrzebuję go - moja skóra i tak zawsze jest tłusta :)
5. Do włosów nie mam zastrzeżeń. O skórze i paznokciach pisałam wyżej.
6. No, no... nie wiem, tego chyba jeszcze nie muszę spowalniać ;)
7. Włosy - tak, znacznie mniej ich wypada. Paznokcie - raczej nie widzę różnicy.
8. Jestem zdrowa jak ryba :)

Stosuje się 1 kapsułkę dziennie. Nie polecam przekraczać tej dawki :)

Podsumowując: Jeśli ktoś ma małe wymagania i chce stosować jakiś suplement aby wzmocnić włosy, skórę, paznokcie to na pewno będzie zadowolony po czasie stosowania. Jednak jeśli szukacie super mocy to nie polecam.

Ja mam mieszane uczucia bo liczyłam, że bardziej poradzi sobie z paznokciami, ale też nie mówię definitywnie nie. Teraz jednak postanowiłam zmienić suplement i stosuję skrzyp polny, który już Wam pokazywałam. Po jakimś czasie na pewno coś Wam o nim wspomnę ;)

Na koniec pokażę Wam coś, co z czystym sercem mogę Wam polecić.

Jest to dwufazowa odżywka do włosów w sprayu PANTENE PRO-V INTENSYWNA REGENERACJA. Jak widzicie ja już swoją skończyłam. Była to moja druga butelka. Codziennie przed wyjściem spryskiwałam nią włosy i dosłownie cały dzień nią pachniały! A pachnie bardzo ładnie, świeżo. Nie tłuści włosów ani nic z tych rzeczy. Nie zauważyłam też żeby je jakoś wzmacniała ale ułatwia rozczesywanie. Można jej także używać przed użyciem suszarki czy prostownicy/lokówki. Cud! Teraz nie kupię nowej bo mam dwie odzywki z AVON'u do zużycia ale później na pewno do niej wrócę. Bardzo wydajna rzecz. Nie pamiętam ile kosztuje dokładnie ale chyba około 12-13 zł. Jeżeli zależy Wam na zapachu włosów to zdecydowanie TAK :-)

No i to tyle. Teraz lecę nadrabiać zaległości z Waszych notek!



Rozdanie u LILCIUNIA.BLOGSPOT.COM!


Mmmm... kto by się nie skusił na kokosowe masło do ciała?
Fajnie byłoby w końcu wypróbować coś tej firmy :)

LINK DO ROZDANIA :

piątek, czerwca 01, 2012

Wróciłam! + Eveline Colour Show 425

Cześć robaczki!
Tak tak, wiem, że długo mnie nie było i nawet nie dałam znać, że znikam. Bardzo mi z tego powodu przykro ale już się tłumacze.
W piątek (tydzień temu) spontanicznie wpadliśmy na pomysł z moim A.<3 wyjazdu do domku nad jeziorem. Mieliśmy wyjechać już w sobotę, następnego dnia więc mieliśmy strasznie duużo rzeczy do uszykowania. A. robi tam mały remont, więc podwójne szykowanie narzędzi itp. Dlatego nie miałam czasu nawet się do Was odezwać. Wróciłam wczoraj wieczorem, dzisiaj byłam na zakupach i już do Was piszę :) Tu odrazu mówię też, że w niedzielę najprawdopodobniej znów zniknę na tydzień lub więcej bo tam wracamy dalej remontować i leniuchować :) Do domu wróciłam w sumie tylko dlatego, że dziś obiecałam bratu, że przyjdę do niego do szkoły porobić zdjęcia na dniu dziecka, a jutro idę na rodzinną osiemnastkę (ale mi się nie chce...). 

Bardzo cieszy mnie fakt, że przez ten czas o mnie nie zapomnieliście i codziennie były spore wejścia na bloga :) Dziękuję! Mam nadzieję, że troszkę tęskniliście (?!) :D

Dzisiaj pokażę Wam kolejny lakier do paznokci z mojej kolekcji. Tym razem jest to EVELINE z serii COLOUR SHOW w kolorze 425 DARK NAVY BLUE

Te zdjęcia już czekają dość długo żeby Wam pokazać. Lakier ten kupiłam chyba 2 lata temu na wakacjach w Łebie i muszę przyznać, że jest to jeden z moich ulubionych lakierów. Kolor jest cudowny, ciemny granat z mieniącymi drobinkami, można uznać, ze metaliczny.


Na tym zdjęciu zaznaczyłam jego zużycie, jak widać zużyłam go ponad połowę. Niestety zaczyna pomału gęstnieć i chyba teraz już będzie się nadawał tylko na stopy, ale to nawet dobrze - wykorzystam go ile się da, tym bardziej, że na stopach nie lubię jasnych lakierów. 

A teraz jak prezentuje się na pazurkach:

na zdjęciach są dwie warstwy lakieru + top. 









W takim stanie nadal potrafi trzymać się 5-6 dni spokojnie.
Jak Wam się podoba?
Ja go uwielbiam, jak znajdę jeszcze gdzieś te lakiery to na pewno kupię taki sam :)

Pozdrawiam :)