Kto do mnie zagląda?

wtorek, września 25, 2012

Wrześniowe zakupy Avonowe :)

Tak, to już ostatnie zakupy w tym miesiącu :) Następny post będzie o denku, potem podsumowanie oszczędzania i możemy zacząć następny miesiąc :)
Październik na blogu zacznie się pewnie wynikami rozdania, na które możecie się jeszcze zgłaszać o TUTAJ.  Nagrody są warte spojrzenia, a pamiętajcie, że tym razem wygrywają dwie osoby!
Potem już pewnie będzie mnie troszkę mniej na blogu, ale wystarczająco dużo żebyście nie mogły o mnie zapomnieć :)

A co dzisiaj? Dzisiaj pokażę Wam moje łupy z ostatniego zamówienia z katalogu AVON



AVON, SENSES, LAGOON, 250ml, 5,99zł - Nie miałam jeszcze żadnego żelu z tej serii, zawsze musi być ten pierwszy raz. Wybrałam wersję odświeżającą, z owocami morza i perłą. Na razie tylko wąchałam, pachnie przyjemnie, bardzo świeżo ale będzie musiał troszeczkę poczekać na swoją kolej :) Butelka bardzo poręczna i ciekawy dozownik. 

AVON, CLEARSKIN, ŻEL DO MYCIA TWARZY, 75ml, 8,99zł - Bardzo mnie zaciekawił. Zawiera 2% kwas salicylowy. Mam bardzo zanieczyszczone pory, może sobie z tym poradzi. Należy go stosować codziennie, spienić na twarzy i spłukać po 30 sekundach.

AVON, SKIN SO SOFT, DWUFAZOWY OLEJEK NAWILŻAJĄCY DO CIAŁA "SATYNOWA MIĘKKOŚĆ", 150ml, 9,99zł - Nigdy nie miałam żadnego olejku do ciała tej firmy. Ciekawe jest to, że jest dwufazowy. Mam nadzieję, że nie będzie tłusty jak olej :D Jedyne co mnie smuci to, to, że na pierwszym miejscu w składzie jest alkohol. No ale zobaczymy. 


AVON, NATURALS, JOGURTOWA MASECZKA DO KAŻDEGO RODZAJU WŁOSÓW Z KIWI I MANDARYNKĄ, 150ml, 7,99zł - Bardzo dziwna rzecz. Producent nie napisał ani słowa na opakowaniu jak ten kosmetyk używać. Jeszcze się z czymś takim nie spotkałam. I co mam teraz zrobić? Na ile zostawić ją na głowie? Spłukiwać czy nie? Stosować codziennie czy raz w tygodniu? Nieprofesjonalne podejście do klienta moim zdaniem. A może wy wiecie coś więcej?
HELP!

AVON, COLORTREND, "KOLOROWY ZAWRÓT GŁOWY", 8ml, green morph, 9,99zł - I to jest to co ja lubię najbardziej! Nowe ciekawe kolory, a nie tworzenie nowych serii lakierów z tym samy wnętrzem tylko po to żeby każda z nas skusiła się na kolejny w odcieniu, który już posiada. W sumie podchodziłam sceptycznie. W katalogu wyglądał ciekawie. I tak też jest w butelce! Kolor jest przedziwaczny ale to jest to co kocham :D Bordo-czerwień opalizujący na zielono! pyyyyyyycha <3 Mam nadzieję, że tak samo zachwyci na pazurkach :)



AVON, COLORTREND, Szminka, doll pink, 7,99zł - Kupiona na spontanie, spodobał mi się kolor w katalogu, a w sumie od jakiegoś czasu już chciałam typowo różową szminkę. I jestem mega pozytywnie zaskoczona. Pachnie cudownie, lekko waniliowo, owocowo. Poza tym pisząc tego posta na samym początku maźnęłam nią usta i kolor trzyma się tak samo intensywnie do teraz. Jest przepiękna, kremowa i nie wysusza ust. Jedna cieniutka warstwa wygląda bardzo elegancko ale i nie razi zbyt mocno. 


Kolor na zdjęciu oddany prawie idealnie, w rzeczywistości jest może tyci jaśniejsza.

Znacie te rzeczy? Dajcie znać co sądzicie! Jak zwykle czekam na komentarze :)
Buzia :)

poniedziałek, września 24, 2012

Jesiennych zakupów ciąg dalszy :)

Po raz drugi macie okazję czytać mnie z automata :) (wiem, cudowne przeżycie :D)
Nie chciałam Was zostawiać dzisiaj bez posta więc napisałam go wczoraj :) Dzisiaj cały dzień latam z moim chłopcem po Poznaniu i załatwiam sprawy studenckie. Tyyyyle latania i kilometrów przed nami, że chyba zostanę maratończykiem :D

Okej, przechodzę już do pokazywania :) Czyli łupów jesiennych ciąg dalszy :) Zapraszam :)


KOLASTYNA, REFRESH, Tonik dla cery normalnej i mieszanej, 200ml, 10,99zł - Zakochałam się ostatnio w toniku Bielendy, który niestety jest już na wykończeniu i musiałam kupić nowy. Niestety w ROSSMANN'ach chyba go nie ma, a ja byłam na szybkich zakupach akurat tam. Wzięłam ten z ciekawości, nigdy nie miałam nic tej firmy. Zobaczymy jak się sprawdzi. Wiem napewno, że do Bielendy wrócę i to nie raz ale o tym opowiem Wam więcej przy denku :)
Ten tonik ma, według producenta, przywracać naturalną równowagę, rewitalizować. Nie zawiera parabenów. Zawiera kolagen, elastynę, glikogen, minerały. Brzmi świetnie.

CLEANIC, PATYCZKI KOSMETYCZNE, 200szt., 2,99zł - nie wiem czy już Wam się chwaliłam ale wychodzą mi ósemki (obie naraz!). Szczególnie prawa potrafi dać o sobie znać. Mam taką maść do smarowania na dziąsła jak dla bobasów :D i muszę ją jakoś nakładać jak boli. Kupiłam te patyczki bo może ta ostra końcówka będzie to robić precyzyjniej, a nie, że ja połowę maści zjadam zamiast tam działać.Takich rzeczy akurat nigdy w domu za wiele.

MANHATTAN, LOTUS EFFECT, 11ml, 68A, 13,99zł - Dostałam od mojego chłopaka :) W buteleczce kolor bardzo ciekawy: szary mieniący się fioletem, różem, zielenią. Niestety w rzeczywistości na paznokciach okazał się półprzeźroczysty i wyszedł perłowy z fioletowym połyskiem. Szkoda. Ale i tak ładny, mógłby tylko troszkę bardziej kryć. Producent zapewnia trwały, intensywny kolor. Mogę się zgodzić z trwałością bo jak narazie trzyma się 5 dzień bez topa i wygląda idealnie. Lakier ma wzmacniać paznokcie dzięki ekstraktowi lotosu.

H&M, BASIC, Bokserka, XS, 19,90zł - Uwielbiam te bokserki. Pasują zawsze i do wszystkiego. Kolory świetne, zawsze coś wybiorę. Bez mierzenia i zawsze trafione. Kolor śliczny - mięta, idealnie pasuje do balerinek, które Wam ostatnio pokazywałam. 

NEW YORKER, komin, 59,95zł - od dawna czaiłam się żeby sobie kupić. Już w zeszłym roku chciałam ale jakoś nie widziałam żadnego ciekawego. Teraz już MUSIAŁAM do nowej kurtki, która niestety nie będzie grzała pod szyją. Jedynym problemem było znalezienie czegoś co by do niej pasowało. Już miałam iść do kasy z bordowym jak zobaczyłam ten. Wiem, że na zdjęciu nie widać ale on wcale nie jest po prostu beżowy. Ma w sobie mnóstwo maleńkich, świecących cekinków. Poza tym wiele nitek różnokolorowych: zielonych, niebieskich, złotych, czerwonych. Wygląda cudnie. No ale musiałybyście go zobaczyć.


Miłego dnia :)












niedziela, września 23, 2012

Paznokciowy Projekt Finish - Tydzień 4: Shimmer


Kolejny tydzień = kolejne spóźnienie. U mnie staje się to już normą i byłoby dziwnie gdyby było inaczej :D

Zdaję sobie sprawę, że tym razem już wogóle nie będzie widać na zdjęciach efektu z rzeczywistości ale musicie mi w takim razie uwierzyć na słowo, że ten lakier można podpiąć pod shimmer.


A co tym razem?
GOLDEN ROSE, PARIS, 137. 
Jest to naprawdę piękny lakier. Głęboka czerń ze srebrnym shimmerkiem. Po prostu cudo. Wiem, że słabo widać to na zdjęciach ale starałam się. Dwie warstwy bez topa wytrzymały spokojnie 4 dni. Zdecydowanie lepiej wygląda z topem ale zdjęcia robiłam mu bez. Pasuje do wszystkiego: jak dla mnie na co dzień ale też i na galowo czy na imprezę. Może dlatego, że ja bardzo lubię ciemne lakiery.











Najlepiej widoczny jest chyba na zdjęciach kciuków.
Jak Wam się podoba?

Czytamy: Tess Gerritsen "Mumia"

Kolejny świetny kryminał tej autorki. Jak wszystkie trzyma w napięciu do ostatniej linijki. 

Młodą kobietę, która jest archeologiem, ścigają jakieś wspomnienia z przeszłości. Autorka bardzo długo nie daje poznać o co dokładnie chodzi. Zaczynają się dziać w jej życiu dziwne rzeczy. W muzeum w którym pracuje znajdują mumię. Po dokładnych badaniach okazuję się jednak, że zmumifikowane ciało nie było tak stare jak początkowo sądzono, a nawet pochodzi z niedawnych lat. Wkrótce okazuje się, że to seryjny zabójca zostawia takie "niespodzianki" dla dziewczyny. Książka ukazuje jak bardzo trzeba uważać na ludzi wokół siebie, którzy wydają się mili, a w rzeczywistości są zupełnie inni. 

Polecam wszystkim, którzy lubią książki trzymające w napięciu. Ale jeśli jesteście strachliwi - czytajcie ją przy świetle :D


sobota, września 22, 2012

Zdobycze na jesień: ciuszki i dodatki :)

Miesiąc dobiega końca, muszę pokazać Wam wszystko co kupiłam, a potem zabrać się za podsumowanie :)
Tym razem wybrałam się na zakupy typowo jesienne: chodziło mi głównie o jakąś kurteczkę przejściową, taką żeby była w miarę ciepła ale nie zastępowała mojej zimowej, której nic nie przebije ochroną :)
Zobaczcie co znalazłam, ja jestem nią osobiście zauroczona :

DIVERSE, M, Beżowa, 179,99zł - Jak na swój wygląd uważam, że jest stosunkowo tania. Cieplutka, milutka przez dodatki z "futerka". Idealna długość: krótka ale bez przesady, nie odsłania brzucha. Moim zdaniem bardzo stylowa i elegancka. Mam nadzieję, ze będzie tak samo dobrze służyć jak wygląda. Była jeszcze wersja szara i w sumie miałam mały dylemat. Beż wygrał dlatego, że szarość była trochę wpadająca w niebieski (mam nadzieję, że wiecie o co chodzi) i wyglądała sztucznie.


NEW YORKER, Baleriny, 36, 19,95zł - Moje czwarte albo piąte z kolei z tym, że zawsze kupowałam czarne. Są niesamowicie wygodne i trwałe. Teraz stwierdziłam, że zaszaleję i kupiłam miętowe i muszę powiedzieć, że bardzo ładnie się prezentują. Może na jesień już troszkę za zimno w nich będzie ale na wiosnę będą jak znalazł :)


NEW YORKER, legginsy, 36, 59,95zł - Kupiłam je z ciekawości, oglądałam je w jakiejś gazecie i czekałam aż pojawią się w sklepie. Do wyboru mamy trzy kolory: zielony, granatowy i szary. Wzięłam zielone, bardzo ładna ciemna zieleń, świetnie pasują do miętowych balerinek :) Spodnie są bardzo wygodne. Gumka u góry niesamowicie ściąga w pasie. Być może kupię jeszcze szare bo jakościowo też są niezłe, a długich spodni u mnie brak :)

GOLDEN ROSE, VITAMIN BOOSTER, 12ml, 8,90zł - Stoisko Golden Rose zawsze mnie skusi. Zaciekawiła mnie ta odżywka. Nigdy nie widziałam dwufazowych odżywek do paznokci. Można używać jako bazę. Zawiera witaminy A, E, B5, C i wyciąg z kiwi. Ciekawa rzecz, dam znać jak troszkę poużywam :)


GOLDEN ROSE, RICH COLOR, 10,5ml,  06, 6,90zł - Lakier z nowej serii. Jestem bardzo ciekawa pędzelka. Poza tym podobno ma kryć po jednej warstwie. Zobaczymy. Bardzo łady kolor, róż ze złotymi drobinkami. 






Zaraz idę do koleżanki odebrać moje zamówienie z AVON'u - też napewno Wam pokażę co tym razem :)
Pozdrawiam :)

czwartek, września 20, 2012

Nowości, nowości - cudeńka i skarby :)

Cześć dziewuszki! Wiem, wiem doskonale, że ostatnio bardzo mnie mało tutaj no ale niestety musicie mi to jakoś wybaczyć. Staram się jak najlepiej wykorzystać ostatnie wolne dni. Niedługo zaczynam studia jak wiecie (swoją drogą w piątek za tydzień pierwszy zjazd i już mam miękkie kolana jak o tym myślę ;o) i być może nową pracę i wtedy już w ogóle nie będę miała chwili dla siebie, nie mówiąc już o moich bliskich, a co dopiero o blogu. Oczywiście w miarę możliwości będę starała się pisać do Was jak najczęściej bo czasem bardzo tego potrzebuję, albo chociaż tylko wpadać na Wasze blogi. Będziecie musiały mieć teraz dla mnie wiele zrozumienia. 

Przypominam jeszcze o moim rozdaniu TUTAJ, jeszcze możecie się zgłaszać. Niektóre odpowiedzi na pytanie są świetne i czuję, że będę miała nie mały problem z wyłonieniem zwycięzcy :)

Dzisiaj pokażę Wam nowości jakie ostatnio znalazłam i strasznie się cieszę, że je mam :)


Dezodorant to absolutnie potrzebna rzecz no ale trzech kolejnych lakierów chyba nie zrozumiecie? Już muszę iść na odwyk czy jeszcze nie?:D


NIVEA, PURE&NATURAL ACTION, JASMINE SCENT, 50ml, 7,99zł - nigdy nie byłam przekonana do kulek. Może to dlatego, że przeżyłam niestety kilka niewypałów i zawsze sięgałam po spray. Postanowiłam, że dam kulkom jeszcze jedną szansę (przecież każdy podobno na nią zasługuje :D) ale tym razem już ostatnią.  Może też troszkę byłam "zmęczona" spray'ami ale głównym powodem, że zdecydowałam się na tą formę jest to, że chciałabym zużyć moje mgiełki do ciała. Po prostu zamiast dezodorantu w spray'u zawsze rano psikam się mgiełką i używam kulki. I jak narazie spisuje się bardzo dobrze.
Bardzo ładnie pachnie. 
Według producenta nie zawiera soli aluminium, nie blokuje porów, nie zostawia śladów na skórze i ubraniu i zapewnia 24h ochronę. 

SOFTER, CRAZY COLOURS, nr 2, 9ml, 5,49zł - Kupiony z ciekawości. Jako lakieromaniaczka musiałam sprawdzić :D Poza tym cudowny kolor, bardzo ciemny fiolet, kremowy. Mam nadzieję, że tak samo będzie spisywał się na pazurkach. 

ESSENCE, COLOUR&GO, 117 i'm so very, 8ml, 6,99zł - Mój pierwszy lakier tej firmy w nowym opakowaniu. Szczerze mówiąc nie wiem po co to zrobili, jakoś tamto chyba bardziej mi się podobało, takie proste malutkie. Teraz powiększyła się buteleczka ale i cena wzrosła. Mam nadzieję, że lakier jest tak samo świetnej jakości jak te stare bo kolor cudny, typowa marchewa. 


QUIZ COSMETICS, SAFARI, 12ml, 3zł - Numerek był ale starł się po pierwszym dotknięciu ;o Tyle dobrego słyszałam o tych lakierach, a nigdzie ich nie widziałam. Wreszcie dorwałam w chińskim markecie ;o Normalnie nie chodzę do takich sklepów ale ostatnio nie miałam co ze sobą zrobić przez godzinę bo musiałam czekać na odebranie samochodu od mechanika, a że w pobliżu było tylko małe centrum handlowe gdzie ludzi praktycznie brak to obeszłam wszystko między innymi pachnący chiński market :D no i się opłaciło, teraz przynajmniej wiem, gdzie mogę dorwać te lakiery. Wybór ogromny. W sumie jestem zaskoczona bo takiego od dawna szukałam. Mam nadzieję, że dowiem się w końcu na czym polega ich fenomen. Jestem bardzo ciekawa.


Na dzisiaj to tyle. Piszcie co u Was i czy znacie te produkty :)
pozdrawiam :*

poniedziałek, września 17, 2012

Kosmetyki do ust (balsamy) - sierpień 2012.

Cześć!:)

Jak obiecałam nadrabianie blogowania trwa! 
Kolejny tasiemiec w którym pokażę Wam i krótko opiszę część zawartości mojej komody z kosmetykami.
Były cienie: TUTAJ i TUTAJ .
Były lakiery: TUTAJ .
Były mgiełki: TUTAJ .
Były kredki do powiek: TUTAJ i TUTAJ .
Więc nadszedł czas na produkty do ust. 


Jak widzicie wszystkiego w sumie troszkę jest. Pewnie znajdzie się kilka osób, które jak zwykle mnie zlinczują, że o "o boże ile tego jest" czy "ile można wydawać pieniędzy na kosmetyki". Od razu piszę: ja nikomu do portfela nie zaglądam i nie komentuje tego kto, na co wydaje swoje pieniądze. W kwestii ust nie zgodzę się z takimi osobami bo ja praktycznie 24 godziny na dobę coś na nich mam i wierzcie mi lub nie, jeszcze nigdy nie wyrzuciłam żadnego balsamu, błyszczyka czy szminki z powodu daty ważności. Oczywiście, czasem zdarzy się nie udany zakup (rzadko) ale wtedy od razu daną rzecz komuś oddaję lub się wymieniam. No to chyba tyle tytułem wstępu, przejdźmy do konkretów :)


Tą kategorię również podzielę na dwie części. Dzisiaj pokażę Wam wszystkie balsamy do ust, a innym razem zostaną szminki i błyszczyki. 
Balsamy to najliczniejsza gromadka z tego "zbiorku". Dlaczego? Ponieważ jak pisałam zawsze mam coś na ustach, i zazwyczaj jest to właśnie balsam. Obojętnie mi jaki, jaki jest akurat pod ręką, ale musi być. Nie zniosę uczucia suchych ust czy mrowienia, a spękane, spierzchnięte usta są mi nieznane. Nie myślcie sobie, że siedzę w domu i nic nie robię tylko smaruje usta balsamami.  Nie o to chodzi, żeby sztyft starczał komuś na tydzień. Po prostu kiedy czuję, że usta robią się suche i zaczyna mi to przeszkadzać maźnę je pierwszym lepszym z nich i jest okej :) Nie ma możliwości żebym wyszła gdziekolwiek bez balsamu do ust w torebce czy kieszeni. I to nie jest jakieś natręctwo. Wiele z Was często zastanawia się dlaczego ma suche usta, suche skórki i nie może przez to użyć jakiejś szminki, która będzie to podkreślać. A odpowiedź jest bardzo prosta: systematyczność. Nie wystarczy nakładać balsamu kiedy usta są już suche, albo tylko zimą. 


Zacznę od balsamów w słoiczkach. Mam ich 7. Kwestię higieny odkładam na bok - ja nie mam z tym jakiś mega problemów ale wiadomo, że nie wsadzę palucha do balsamu brudnymi łapami po wykopkach. Niby są mało wygodne ale jakoś tak mnie do siebie ciągną, a potem przeklinam sama siebie. Tak ładnie wyglądają, że zawsze się skuszę :D Nie wiem czemu tak mam ale jakoś latem prawie ich nie używam, a zimą praktycznie tylko te słoiczkowe.

FLOS-LEK, LIP CARE, WAZELINA KOSMETYCZNA DO UST, 15g
po lewej POZIOMKOWA
po prawej CZEKOLADOWA 

+ Metalowy słoiczek, bardzo trwały
+ Łatwo się odkręca ale bardzo szczelna
+ Duże wejście
+ Zapach (wiele wersji)
+ Długo czuć nawilżenie
+/- Bezbarwna

Pierwszą kupiłam czekoladową i zakochałam się w zapachu. Później zaczął mnie drażnić, zaczął pachnieć strasznie chemicznie. Poziomkowa pachnie jak truskawkowy chupa chup's. 

CARMEX, CLASSIC, 7,5g

+ Świetnie, długotrwale nawilża o czym każdy doskonale wie
+ Łatwe odkręcanie
+ Duże wejście
+ Ochrona przed opryszczką (odkąd go używam, a używam codziennie na noc, nie pamiętam co to opryszczka)
+ Filtr UV
+/- Zapach (wiem, że niektórzy go nie zniosą ale mnie nie przeszkadza, choć mogłoby się postarać to umilić  :D )
+/- Konsystencja (czasem wydaje się tempa i trudno nabrać go na palucha)
+/- Bezbarwny

Jak widzicie mój miał mały wypadek. Był ze mną nad morzem i raz zostawiłam go na kocu, na pełnym słońcu. Był całkowicie płynny ale doszedł do siebie. W sumie fajnie, że się zrobiła taka dziurka bo teraz łatwiej się go nabiera :)


AVON, NATURALS, HONEY, 15ml 

+ Zapach, jak budyń waniliowy
+ Łatwo się otwiera
+ Duże wejście (już nie takie jak w poprzednich ale daje rade)
+ Długotrwale nawilża (choć nie tak jak poprzednie)
+/- Bezbarwny

Taki zwyklaczek - umilaczek.




ORIFLAME, TENDER CARE, 15ml

od lewej:
KLASYCZNY
CHOCOLATE
VANILLA

Powszechnie znany jako miodek lub jajko. Wszelkie wersje limitowane strasznie mnie kuszą. Jak widzicie najwięcej używany był waniliowy, pachnie jak danio < 3 Czekoladowy jak gorąca czekolada w proszku, a uniwersalny nie pachnie. Świetna rzecz, super nawilża ale jakoś nie mam cierpliwości żeby używać. To wejście jest tak wąskie, że ledwo można palec włożyć a co dopiero coś z tamtąd wydobyć. Masakra, nie wiem jak ktoś ma pulchne palce to może tam chyba utknąć. Wszyscy o tym piszą, mówią, a producent ma to gdzieś. No nie wiem, ja jak coś kupuje to chce to używać, a nie tylko na to patrzeć. Może to jest taki chwyt, ale mnie to strasznie wkurza. Chociaż gdyby nie to opakowanie to pewnie bym kupowała wszystkie zapachy więc może to i lepiej dla mnie :D




Teraz czas na balsamiki w sztyftach. Wszyscy chyba uważają je za najwygodniejsze, ja także. Wszędzie i zawsze można ich użyć wygodnie i higienicznie.



NIVEA, 4,8g
od lewej:
PEARLY SHINE
FRUITY SHINE STRAWBERRY
PURE&NATURAL OLIVE&LEMON

Chyba wszyscy je znają i chociaż jednej w życiu spróbowali. Ja właściwie nie znam osoby, która mówiłaby źle o pomadkach tej firmy.
Z tych trzech, które ja mam każda jest zupełnie inna więc krótko o każdej z nich.

PEARLY SHINE

+ ciekawy kolor, barwi usta lekko perłowo-różowo
+ zapach, cudowny, kojarzy mi się z jakaś gumą do żucia albo jedwabiem BIOSILK :D
- słabo nawilża, a właściwie prawie wcale, nie wiem może ja mam jakiś kiepski egzemplarz ale jest strasznie twarda i toporna, nawilżenia nie czuć właściwie wcale

FRUITY SHINE, STRAWBERRY

+ lekko, półtransparentnie barwi usta na czerwono, jeśli mam ochotę na lekki kolor to zawsze sięgam po nią
+ zapach, owocowy
+ świetnie nawilża, a co najważniejsze nawilża długotrwale
+/- drobinki, są naprawdę delikatne, mnie nie przeszkadzają ale wiem, że niektórzy mają z tym problem. Wiem też, że NIVEA zmieniła tą pomadkę, kiedyś nie miała drobinek

PURE&NATURAL, OLIVE&LEMON 

+/- całkowicie bezbarwna
+ świeży zapach
+ nawilżenie jak wyżej, długotrwałe

LIP SMACKER, 4g
od góry:
COCA COLA VANILLA
SPRITE

Niby te pomadki są przeznaczone dla dzieci ale trudno się opszeć. Kusi mnie jeszcze fanta albo cherry, a jak gdzieś dorwę snickersa albo coś takiego to już wiem, że wyląduje z marszu w koszyku.

+ smak, sama słodycz
+/- bezbarwne
+ zapach, lekko chemiczny ale ujdzie
+ nawilża wystarczająco ale są lepsze


CARMEX, 4,25g

Wszystkim doskonale znany. Co tu dużo mówić. Wszystko dokładnie tak jak przy tej wersji słoiczkowej - takiego nawilżenia jeszcze nie spotkałam choć faktycznie nad zapachem mogliby popracować. Jest to chyba już mój trzeci CARMEX w sztyfcie, za każdym razem jak się kończy kupuję nowy bez względu na to ile balsamów czeka na użycie. Stoi sobie zawsze na moim nocnym stoliku i używam go codziennie przed snem.



CARMEX, MOISTURE PLUS, CLEAR

Jeden z nowszych wynalazków.

+ zapach, waniliowy, przypomina mi takie cukierki draże :D
+ nawilżenie, jak klasyczny CARMEX
+/- bezbarwny, świetnie wygląda na ustach - jak tafla wody
+/- opakowanie, ładnie oczywiście, ale ja mam chyba jakiś felerny egzemplarz bo zacina się przy wysuwaniu

AVON
od lewej:
COLOR TREND, WINTER WONDERLAND, HOT CHOCOLATE
COLOR TREND, LOLLIPOP
CARE, REPAIRING, Z MASŁEM SHEA I KOMPLEKSEM WITAMINOWYM

Powiem krótko: raczej umilacze niż wspomagacze.

+ opakowanie, wygodne
+ wydajne
+ dużo wersji do wyboru
+ tanie
- nawilżenie średnie w kierunku słabego

No cóż, czasem trudno się opszeć nowej wersji zapachowej - słaba wola :D

No i teraz zostały ostatnie dwa balsamy, w tubkach.

CARMEX, CHERRY, 10g

+ zapach faktycznie przyjemniejszy, choć nutka mentolu nadal wyczuwalna
+ SPF 15
- aplikator, jak dla mnie całkowicie bezużyteczny, nie wiem jak tym czymś nałożyć cokolwiek na usta, wszystko rozmazuje się na boki a nie zostaje tam gdzie powinno
- konsystencja, jak dla mnie zbyt rzadka co sprawia, że balsam momentalnie znika z ust
- nawilżenia właściwie brak ale myślę, że wynika to z poprzedniego punktu

= nigdy więcej CARMEXU w tubce!

ZIAJA, KOKOSOWA, TERAPIA SKÓRY I ZMYSŁÓW, 10ml

+ zapach, chociaż wiem, że niektórzy uważają zapachy ZIAJI za całkiem chemiczne, ale ja je lubię
+ aplikator, bardzo wygodny
+ konsystencja, w sam raz, nic nie spływa
+/- przy nałożeniu zbyt dużej warstwy zabiela usta, ale po rozsmarowaniu jest całkowicie niewidoczny
- słabo nawilża, właściwie nawilżenie jest wyczuwalne niestety tylko chwilkę

Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak długo pisałam tego posta. Teraz sobie nie wyobrażam żeby ktoś go przeczytał :D ale może akurat komuś na coś się przyda :)

Wiem, że dawno mnie nie było ale korzystam z resztek wolnego czasu, już niedługo zaczną się studia może nowa praca i nie będę miała ani chwili dla siebie czy bliskich. Wczoraj byliśmy w Aquaparku we Wrocławiu - było zaje******! Wszystkim, którzy lubią takie miejsca serdecznie polecam sprawdzić :)
Do przeczytania :)