Kto do mnie zagląda?

czwartek, lutego 28, 2013

3 x żel do mycia twarzy: 2 x Garnier, 1 x Essence

Tym razem wydenkowane żele do mycia buź :)

po lewej:
GARNIER, CZYSTA SKÓRA, KWAS SALICYLOWY+CYNK, 200ml, 10,99zł - absolutnym fenomenem wśród żeli do mycia twarzy wszelkich firm są butelki tej firmy i ich niesamowite pompki. Chyba nie spotkałam jeszcze innych produktów tego typu, które by się tak cudownie i wygodnie aplikowały. Pompka "wydaje" zawsze tyle produktu ile trzeba i "wyciąga" z butelki ostatnią kropelkę. Swego czasu bardzo lubiłam wersję zieloną - z czymś tam z winogrona. Co do tego egzemplarza: chyba nikogo nie trzeba uświadamiać, że jest strasznie ostry i mocny przez swoje składniki. Nie polecam używać non stop bo może podrażniać, a poza tym przy ciągłym używaniu efekty nie będą już tak widoczne. Co mogę powiedzieć po użyciu jednej butelki? Świetnie się pieni, niesamowicie wydajny, ściąga skórę i wysusza ale na pewno przyczynia się w jakimś stopniu do jej dogłębnego czyszczenia. Po spłukaniu go z twarzy ma się wrażenie, że oddycha się całą powierzchnią twarzy. Na pewno za jakiś czas kupię ponownie żeby zafundować sobie takie "odkurzaczowe wyczyszczenie".

po prawej:
GARNIER, CZYSTA SKÓRA, FRUIT ENERGY, 200ml, 11,99zł - co do opakowania wszystko jak w żelu wyżej. Jest to chyba najnowsza wersja Garniera jeśli chodzi o mycie twarzy. Ja kupiłam go jakoś od razu w jego początkowym rzucie do sklepów. Troszkę poleżał w moim koszyczku bo po tym niebieskim chciałam dać skórze troszkę odpocząć i używałam czegoś delikatniejszego. Ten żel zachwyca zapachem, mycie nim buzi jest nie tylko dobre dla naszych porów ale też dla nosa :D Zawiera wyciąg z grejpfruta i granatu oraz pochodną witaminy C. Z pewnością nie jest tak ostry jak ten niebieski ale efekt wyczyszczenia również jest odczuwalny. Mam wrażenie, że Garnier chyba nie mam bubli jeśli chodzi o te produkty.

ESSENCE, MY SKIN, LIMONKA I OGÓREK, 150 ml, 9,77zł - Byłam bardzo ciekawa tej serii pielęgnacyjnej od Essence. Jako, że kolorówka tej firmy jest świetna jestem nieco rozczarowana pielęgnacją.
Nie jestem wielką fanką takich opakowań jeśli chodzi o żel do mycia twarzy. Nie jest ono może jakoś wybitnie niewygodne ale nigdy nie wiadomo ile produktu nam się "wyciśnie" we wannie czy pod prysznicem sięgając po niego mokrą ręką.Zapach był taki sobie, z pewnością nie miał w sobie nic z ogórka czy limonki. Żel nie zawiera mydła i podobno miał ją intensywnie nawilżać. Ja nic takiego nie zauważyłam. Wybitnego oczyszczania też nie. Raczej nie kupię nigdy więcej. I sto razy się zastanowię zanim kupię coś z pielęgnacji tej firmy, tym bardziej, że ich niby pielęgnacyjny, koloryzujący krem do twarzy też raczej mnie od siebie odpycha odkąd go mam. Może warto jednak zostać przy produkcji kolorówki?

środa, lutego 20, 2013

3 x szampon: 1 x nigdy więcej!

W małej przerwie w nauce ekonomii (nie wiem zupełnie po co mi to) pokażę Wam kolejne 3 butelki po produktach zużytych kiedy mnie nie było :)

Tym razem trzy szampony do włosów.

Zacznę od bubla.

po lewej:
JOANNA, NATURIA, SZAMPON DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH Z MIODEM I CYTRYNĄ, 200ml, 4,99zł - chyba nigdy nie miałam tak beznadziejnego szamponu. Co prawda pachniał może troszkę jak miód (chociaż raczej ten z tych sztucznych) ale ledwo cokolwiek mył. Minimalnie się pienił, jakoś tak nie wnikał między włosy, po prostu po nich spływał. A co najgorsze? Nigdy w życiu nie miałam tak splątanych włosów. Nigdy więcej nie kupie i nikomu nie polecę.

po prawej:
AVON, NATURALS, NABŁYSZCZAJĄCY SZAMPON Z ODŻYWKĄ 2w1, DO KAŻDEGO RODZAJU WŁOSÓW, MANDARYNKA I KIWI, 250ml, ok. 5zł - Jeden z najlepszych moich ostatnich włosowych zakupów! Nie wiem dokładnie ile kosztuje w katalogu bo odkupiłam go od koleżanki, która kupiła go w zestawie z czymś tam. Świetnie pachnie, włosów nie trzeba by było praktycznie wcale roszczestywać po umyciu. Świetnie się pieni i i w miarę wydajny. Na pewno jeszcze nie raz go kupię, i mogę z czystym sumieniem polecać!

 JOANNA, Z APTECZKI BABUNI, SZAMPON NAWILŻAJĄCO-REGENERUJĄCY, MIÓD I PROTEINY MLECZNE, 300ml, 5,49zł - zupełne przeciwieństwo pierwszego! Całkiem ładnie pachnie, super gęsty przez co bardzo wydajny, ładnie się pieni i nie ma problemów z włosami po użyciu. Chociaż nie tak dobry jak ten z avon'u ale można spóbować :)

środa, lutego 13, 2013

3 x żel: 2 x tak!

Witajcie!
Dzisiaj pokażę Wam trzy produkty, które już zużyłam łohohoho jak dawno ale butelki po nich czekały aż w końcu zbiorę się w sobie i coś o nich naskrobię.

Będą to trzy żele pod prysznic.

AVON, BIAŁA KONWALIA, 500ml, 11,99 zł (w lipcu)

Jak zobaczyłam tą pojemność w katalogu to pomyślałam sobie: wow! starczy na rok!
W rzeczywistości: nic z tych rzeczy!
Oczywiście, pachnie konwaliami (nie wiem czy to na plus bo jak dla mnie wszystko konwaliowe pachnie jak Ajax do podłóg), pieni się, myje... Co ja do niego mam? A no: brak dozownika! Płyn wylewa się przez DZIURĘ wielkości złotówki (jak nie większej) przez co nie raz wylałam go całe mnóstwo. Nienawidzę takiej pozerki ze strony firm kosmetycznych.  Beznadzieja. Nie kupię nigdy więcej choćby za grosze!


po prawej:
AVON, SENSES, LAGOON (waterfruits & pearl), 250ml, 5,99zł (we wrześniu)


Zupełne przeciwieństwo tego tam wyżej. Świetny dozowniczek przez który jesteśmy w stanie wylać tyle produktu ile akurat chcemy. Chociaż pojemność o połowę mniejsza to miałam wrażenie, że starczył ze trzy razy dłużej niż tamten. Znakomicie się pieni. Akurat ten pięknie pachniał morzem, latem, wakacjami. Na pewno wypróbuję inne wersje bo wybór jest ogromny.

po lewej:
NIVEA, WATER LILY & OIL, 250ml, 6,49zł (w Biedronce w sierpniu)

Dziwna rzecz. Niesamowicie gęsty + dozownik = mega wydajność. Niby miał w sobie jakieś mini kuleczki których wcale nie czuć przy myciu (szkoda). Bardzo ładnie pachniał ale jeśli kupię to pewnie jakąś inna wersję ;)



Świeczuszka z Biedronki LaRissa w wersji śliwkowej. 
:)

poniedziałek, lutego 11, 2013

Po długiej nieobecności...

Cześć!

Tak: jestem, żyje i nadal kupuję mnóstwo kosmetyków :D

Wiem, że już chyba ze trzy razy obiecałam Wam powrót i jakoś nigdy się na to nie zanosi. Studia, praca, SESJA - trudno to ze sobą wszystko pogodzić. Chcę mieć troszkę czasu dla znajomych, chłopaka, rodziny. Gdzie tu znaleźć czas na w miarę ogarnięte notki na blogu?
Te z Was, które poświęcają blogowi troszkę więcej czasu niż "kopiuj - wklej" na pewno wiedzą o co chodzi.
Trzeba znaleźć czas na zrobienie jako takich jakościowo zdjęć - o co teraz trudno bo pogoda nie dopisuje (jak już mam chwilę czasu to jest ciemno albo szaro-buro), potem selekcja i obróbka, napisanie nie byle czego też troszkę trwa.
Jednak tęsknię za blogiem, za napisaniem paru słów, dzieleniem się z Wami moimi spostrzeżeniami i czytaniem Waszych zdań.

Wpadłam na pomysł.
Mój blog jednak nie będzie już wyglądał tak jak kiedyś. Będzie więcej zdjęć, a w opisie same suche fakty + jedno/dwa zdania mojej opinii. Poza tym będę pisać Wam o produktach już po ich zużyciu. Notki będą wyglądały tak, że w każdej będzie kilka produktów, które zużyłam. Wiem, że nie będzie to już tak rozmaite jak kiedyś ale blog będzie na pewno bardziej wartościowy. Postaram się pisać co najmniej raz w tygodniu. Co jakiś czas będzie jakaś odmiana: zdjęcia mani albo ciuszków ale to już sporadycznie jak już naprawdę będzie co pokazać.

Mam nadzieję, że troszkę z Was ze mną pozostanie pomimo tych zmian.

Pamiętajcie, że o Was pamiętam i wchodzę na Wasze blogi regularnie, choć może nie pozostawiam śladu.

No, a teraz już bez ględzenia bo produktów nazbierało mi się sporo wydenkowanych przez ten czas, kiedy mnie tu nie było (o dziwo odkładałam dla Was prawie wszystko (może jedna lub dwie rzeczy przez pomyłkę trafiły do kosza - ciągle z myślą, że wrócę do pisania).


Popatrzcie ile tego mam (zdjęcie robione około dwóch tygodni temu - aktualnie już nie mam miejsca w tym koszyczku ;o)